Początek rozgrywek był dla Arki niezwykle udany. W sześciu pierwszych meczach żółto-niebiescy odnieśli cztery zwycięstwa i ponieśli dwie porażki, a na liście zespołów, które musiały uznać wyższość beniaminka ekstraklasy znalazł się także Ruch – podopieczni trenera Waldemara Fornalika przegrali w Gdyni 0:3. Później gdynianie zdecydowanie spuścili z tonu i w kolejnych 11 spotkaniach powiększyli swój dorobek tylko o osiem punktów.

 

Zawodnicy Arki nie zdołali wygrać żadnej z ośmiu ostatnich ligowych konfrontacji – zanotowali w nich cztery remisy i tyleż porażek. 43-letni szkoleniowiec zapewnia jednak, że nie dostał od działaczy klubu żadnego ultimatum.

 

„W ogóle na ten temat nie rozmawialiśmy, ale mam świadomość, że muszę być przygotowany na każdą ewentualność. Na razie koncentruję się na tym, aby jak najlepiej wypaść w Chorzowie, gdzie chcemy przełamać swoją niemoc. Każda passa kiedyś się kończy i mamy nadzieję, że nasza kiepska seria znajdzie swój finał właśnie na Górnym Śląsku. Dla obu zespołów będzie to jednak niezwykle ważne spotkanie. Zarówno Ruch jak i Arka nie tyle chcą ile muszą wygrać ten mecz” - skomentował.

 

Chorzowianie tracą do poniedziałkowego rywala trzy punkty i także ostatnio nie mogą pochwalić się zbyt korzystnymi wynikami. „Niebiescy” przegrali bowiem trzy z czterech poprzednim meczów.

 

„Dla nas, jako dla beniaminka, każde spotkanie jest trudne. A Ruch to specyficzna drużyna. Nieustannie słychać o różnych finansowo-organizacyjnych problemach tego klubu, ale jego piłkarze jakby nic sobie z tego nie robili. W 2012 roku chorzowianie zostali wicemistrzami Polski, dwa lata później zajęli trzecie miejsce, a w poprzednim sezonie znaleźli się w grupie mistrzowskiej” - przypomniał.

 

Żółto-niebiescy pojechali na Górny Śląsk w niedzielę po porannym treningi w dość dobrych humorach. We wtorek gdynianie pokonali w rewanżowym meczu 1:0 pierwszoligowy zespół Drutex Bytovię Bytów, dzięki czemu zapewnili sobie awans do półfinału Pucharu Polski.

 

„Z każdego sukcesu należy się cieszyć. To było dla nas bardzo duże osiągnięcie, tym bardziej że w półfinale trafiliśmy na Wigry Suwałki. Dzięki temu triumfowi atmosfera w zespole jest znacznie lepsza” - stwierdził.

 

W poniedziałkowym meczu w Arce nie może jedynie zagrać Miroslav Bożok, zdyskwalifikowany na cztery spotkania za czerwoną kartkę otrzymaną w konfrontacji z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza.

 

„Tym razem mieliśmy spory wybór i kilku zawodników musieliśmy zostawić w domu, bo miejsc w składzie jest tylko 18. Wydaje mi się, że kilka osób być zaskoczonych +jedenastką+, która rozpocznie spotkanie z Ruchem” - podsumował Niciński.