Intensywne treningi bokserskie pod kierunkiem Pawła Skrzecza, jazda motocyklem, marzenia o udziale w Rajdzie Dakar, mecze piłkarzy Legii Warszawa w Lidze Mistrzów i treningi u wybrzeży Marsylii przed odlotem na antypody – życie brązowej medalistki igrzysk Londyn 2012 toczy się wokół wielu pasji i wyzwań. Ciągle jednak największym pozostaje złoto olimpijskie.

 

"Plan jest prosty – wygrywam eliminacje, jadę do Tokio i zdobywam medal. A póki co przyleciałam pod koniec listopada do Melbourne, aby zaaklimatyzować się i zapoznać z akwenem. Regaty w mieście igrzysk 1956 roku są ostatnimi z cyklu Pucharu Świata, zamykają sezon 2016. Jak zwykle celuję w najwyższy stopień podium. To byłby najlepszy prezent mikołajkowy jaki mogłabym sobie sprawić" - powiedziała zawodniczka YKP Warszawa.

 

Przed wylotem do Australii przez kilka dni trenowała w Marsylii. "O tej porze roku miałam tam idealne warunki do przygotowań na czekające mnie w Melbourne zmagania" - oceniła i poprosiła kibiców: "Trzymajcie za mnie kciuki, bo wasze wsparcie odczuwam zawsze i wszędzie, nawet tu, na końcu świata...".

 

Mimo że wywalczyła kwalifikację dla Polski na igrzyska, do Rio de Janeiro nie pojechała. Mijający sezon uważa jednak za udany. Wiosną wygrała regaty Pucharu Świata we francuskim Hyeres, a w lipcu została wicemistrzynią Europy. Na początku kariery jej tata stwierdził: "nastała era Klepackiej".

 

"Rzeczywiście mój tata powiedział tak, kiedy w wieku 21 lat zdobyłam złoty medal mistrzostw świata seniorów. To był ogromny sukces dla tak młodej zawodniczki. Teraz jestem starsza i bardziej doświadczona. Patrzę na wszystko z dystansem i bardziej profesjonalnie do wszystkiego się przygotowuję. Wydaje mi się, że ciągle trwa era Zosi Klepackiej. Jestem dumną mamą dwójki dzieci. Przy tym nadal wyczynowo uprawiam sport, cały czas pływając w czołówce. Chciałbym być przykładem i inspirować młodych zawodników" - zaznaczyła.

 

W krajowej rywalizacji o paszport olimpijski przegrała nieznacznie z Małgorzatą Białecką (SKŻ Ergo Hestia Sopot).

 

"Cieszę się do dzisiaj z tego, że dzięki moim wynikom Polska uzyskała miejsce w igrzyskach. Sezon 2014, który decydował o tym, czy nasza reprezentacja pojedzie do Rio, był dla mnie bardzo udany. Potem mieliśmy wewnętrzne kwalifikacje, w których tak naprawdę zabrakło mi trochę szczęścia. A czternasta pozycja Gosi, zarówno dla niej jak i dla wszystkich kibiców, była sporym rozczarowaniem. Pomagałam jej przygotowywać się do samego końca, tak aby popłynęła w Rio jak najlepiej. Jednak nie była w formie, ale tak to czasem jest. Raz jesteś na wozie, a raz pod wozem" - powiedziała Klepacka.

 

Warszawianka miała w planach zdobyć medal w Rio de Janeiro, zakończyć karierę żeglarską i rozpocząć nową - rajdową, wzorem Adama Małysza. Teraz te zamiary zmodyfikowała.

 

"Skoro cały czas jestem w światowej elicie, szkoda byłoby z tego rezygnować. Postanowiłam powalczyć o Tokio. I tylko olimpijski medal mnie interesuje, tylko po to trenuję. Nie usatysfakcjonuje mnie piąte czy dziesiąte miejsce" - podkreśliła. Ale też przyznała, że w każdej chwili może zamienić windsurfingową deskę na kierownicę...

 

"Mam w domu dwa motocykle, odpowiedni i bezpieczny strój. Unikam jazdy ekstremalnej i wyczynowej. Uważam, że człowiek powinien móc robić to, co czuje najlepiej oraz to, co go spełnia i relaksuje. Jazda motocyklem mnie odpręża. Świetnie działa na mnie cross. Od najmłodszych lat byłam zafascynowana tym sportem, jednak dopiero po igrzyskach w Londynie kupiłam sobie pierwszą maszynę. Od kilku lat mieszkam w Zielonce pod Warszawą. Jeżdżę na pobliskim poligonie wojskowym" - wspomniała Klepacka.

 

Jak przyznała, chętnie zamieni motocykl na samochód. "Odbyłam testy Volkswagena Amarok i przekonałam się, jaką frajdę daje jazda w terenie. Moim marzeniem jest Rajd Dakar, ale na to potrzebny jest ogromny budżet. A gdyby ktoś wziął mnie +na pasażera+, czy pilota, byłabym przeszczęśliwa. Dla Dakaru jestem w stanie poświęcić nawet windsurfingową karierę".

 

Inną pasją utytułowanej żeglarki jest piłka nożna. "Jak byłam dziewczynką grywałam na podwórku i szkolnych boiskach. Urodziłam się w Warszawie, jestem kibicem Legii od dziecka i zawsze wspieram ten zespół niezależnie od wyników. Ucieszyłam się, gdy awansował do Ligi Mistrzów, byłam na kilku meczach, ostatnio w Madrycie. Krótko mówiąc, jestem całym sercem z Legią!" - podkreśliła.

 

Finałowe regaty Pucharu Świata odbywać się będą na wodach zatoki Port Phillip u wybrzeży Melbourne. Potrwają osiem dni. Wyścig medalowy w klasie RS:X odbędzie się w sobotę 10 grudnia. Oprócz Klepackiej w biało-czerwonych barwach wystąpi mistrzyni Polski w klasie Laser Radial Agata Barwińska (MOS SSW Iława).

 

Zawody w Melbourne kończą pucharowe zmagania, zapoczątkowane 7 grudnia 2015 roku w tym australijskim mieście. W ramach cyklu żeglarze ścigali się również w Miami w USA (23-30 stycznia), we francuskim Hyeres (25 kwietnia-1 maja), w Weymouth i Portland w Wielkiej Brytanii (6-12 czerwca) oraz w chińskim Qingdao (19-25 września).

 

Lato w Australii zaczęło się 1 grudnia i tego też dnia - zgodnie z tradycją - wyciąga się wszystkie świąteczne dekoracje z kartonów i przystępuje do przyozdabiania. Mieszkańcy nie ograniczają się do światełek na drzewku przed domem. Dekoracje sprawiają wrażenie, że walczą o tytuł najbardziej widocznego domostwa z kosmosu. Są dmuchane Mikołaje i bałwany, świecące krokodyle, renifery i koale, żaróweczki w kolorach tęczy i napisy: "Peace on earth and goodwill to all" (pokój na ziemi i dobrej woli dla wszystkich). Christmas Lights Display, czyli oświetlanie posesji na wszelkie możliwe sposoby, jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów tego okresu.

 

Z każdym rokiem Australia dość wcześnie zaczyna przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia. Dekoracje i promocje były widoczne już od września. "Business is business" (biznes jest biznes), "Business is everywhere" (biznes jest wszędzie) - piszą na swych portalach uczestnicy finałowych regat Pucharu Świata.