Takich zawodników jak Chris Czerapowicz chcielibyśmy oglądać w Polskiej Lidze Koszykówki jak najczęściej. Brawa dla trenerów i działaczy Miasta Szkła Krosno, że udało im się znaleźć taką perełkę.


Tacy gracze nie trafiają do Polskiej Ligi Koszykówki zbyt często. Rynek jest tak przeczesany przez mocniejsze kluby, z bogatszych lig, że młodzi, dobrze wyszkoleni, zdrowi i niesprawiający kłopotów poza boiskiem zawodnicy, są rzadkością. W zeszłym sezonie udało się Anwilowi sprowadzić Davida Jelinka, ale reprezentant Czech miał za sobą gorszy okres w Hiszpanii i potrzebował miejsca, w którym mógłby się odbudować. To był strzał w dziesiątkę. Ale już sprowadzenie Chamberalaina Oguchiego było niewypałem.

Reprezentant Nigerii zagrał kilka meczów, a potem zaczął narzekać na zdrowie. Nie trenował, nie grał i w końcu pożegnał się z PLK. Był też we Włocławku Danilo Andjusić - który umiejętności miał spore, na zdrowie nie narzekał, miał piękną żonę, ale w PLK nie błyszczał. Podobno nie mógł się przyzwyczaić do twardej, fizycznej walki.

Jak to możliwe, że Czerapowicza nie wypatrzyły mocniejsze i bogatsze kluby polskiej ligi koszykówki, a udało się to w Krośnie - zespole, który dopiero po raz pierwszy awansował do Polskiej Ligi Koszykówki? Tam przecież nie ma wielkich pieniędzy, ale też, co może ważniejsze nawet w takiej sytuacji, nie ma doświadczenia w dokonywaniu takich transferów.

Trener Michał Baran zapowiadał, że po wygraniu finału 1 ligi z Legią, kiedy opadły emocje i skończyło się świętowanie, od razu siadł do przeglądania kaset od agentów koszykarskich. Podstawowe pytanie brzmiało: kto chce naciągnąć, a kto przysyła propozycję zakontraktowania poważnego zawodnika? Skąd pomysł szukania w lidze szwedzkiej? Krosna nie stać na graczy z czołowych lig europejskich, a jak przyznaje trener Baran, w lidze szwedzkiej można znaleźć kilku ciekawych zawodników. Poziom tamtejszych rozgrywek nie jest taki niski, jak niektórzy mogą sądzić. Czerapowicz zdobył mistrzostwo Szwecji, grał w europejskich pucharach.

Przede wszystkim trzeba było działać szybko, chociaż były podobno zarzuty o zbyt wielki pośpiech przy podpisywaniu kontraktów z zawodnikami z zagranicy. Ale było niebezpieczeństwo, że po występach Czerapowicza w reprezentacji Szwecji (pokazał się m.in. na turnieju towarzyskim we Włocławku), Krosno może nie być w stanie ściągnąć do siebie takiego zawodnika. Już były podchody, żeby go wyciągnąć z Krosna. - Mogę teraz zdradzić, że gdy Chris dostał się do dwunastki meczowej w reprezentacji, to odezwały się telefony z innych zespołów w PLK. Kilka klubów chciało wykupić go z Krosna.

 

Ciekawe, czy była wśród nich Rosa Radom, która grała w poprzednim sezonie w FIBA Europe Cup ze szwedzkim Sodertalje i mogła się przyjrzeć grze Czerapowicza. - Rozmawiałem o nim z trenerem Wojciechem Kamińskim, ale już po podpisaniu kontraktu, żeby mi go Rosa nie zabrała wcześniej. Polegałem na swoich opiniach, które udało mi się zebrać - zdradza trener Michał Baran.

 

Kogo potrzebował? Zawodnika, który może grać na pozycjach rzucającego obrońcy i skrzydłowego, najlepiej Europejczyka, żeby nie zaburzyć równowagi między graczami z Europy i Amerykanami. Takiego gracza dostał, a do tego Czerapowicz to zawodnik bardzo inteligentny, spokojny, taki, który potrafi się zaadaptować do warunków. Krosno to nie jest metropolia, w której można sobie znaleźć rozrywki na każdym kroku. Czerapowicz się dostosował. - Polska nie różni się za bardzo od Szwecji. Inaczej byłoby, gdyby przyjechał do nas z Miami. Wtedy mielibyśmy duży problem - mówi trener Baran. Warto też dodać, że Czerapowicz ma polskie korzenie - jego pradziadek ze strony taty wyjechał kiedyś do USA - ale sam zawodnik nie mówi po polsku (dla chętnych proponuje wywiady po szwedzku).

 

Czerapowicz może być jeszcze lepszy. Już teraz w jego grze widać zmiany. Częściej atakuje kosz, ostatnio w meczu z Treflem rzucał z półdystansu po świetnych manewrach. Trener Baran wystawia go czasami jako silnego skrzydłowego i nic dziwnego, bo Czerapowicz ma ponad 200 cm wzrostu i świetnie walczy o zbiórki.

 

Chętni na Czerapowicza w dalszym ciągu są, a nawet pewnie ich przybywa, ale trener Baran mówi jego agentowi, żeby nawet nie przysyłał do niego ofert. Nie oddałby swojego zawodnika nawet, gdyby się zgłosili po niego Lakersi. Znalezione, wyłowione! Musi być nagroda dla Krosna.