Maciej Turski: W środę w mediach pojawiły się informację na temat Pana debiutu w MMA. Jak bardzo te pogłoski są bliskie prawdy i skąd ewentualnie wziął się taki pomysł?

Szymon Kołecki: O startach w MMA myślałem już tak naprawdę dobrych dziesięć lat temu. Po zakończeniu kariery ciężarowca chciałem spróbować swoich sił w sportach walki. Wszystko miało potoczyć się znacznie wcześniej, bo kilka walk planowałem stoczyć po igrzyskach w 2012 roku. Niestety plany nieco zostały pokrzyżowane przez problemy zdrowotne i wszystko potoczyło się zupełnie inną drogą. W sierpniu pożegnałem się ze stanowiskiem prezesa zarządu Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów i stwierdziłem, że to już ostatni dzwonek, aby zrealizować wcześniejsze założenia, dawne marzenia. Tym bardziej, że z podnoszeniem ciężarów pożegnałem się z powodu kłopotów zdrowotnych i po artroskopii kolana, kilku zabiegach nie byłem już w stanie wrócić do startów. Tak naprawdę nie zakończyłem oficjalnie sportowej kariery i brakowało mi bardzo treningów, rywalizacji i z tego powodu nawet próbowałem swoich sił w wyciskaniu sztangi leżąc. Teraz, gdy uwolniłem się od pracy zawodowej, mam zdecydowanie więcej czasu na profesjonalne przygotowania.

Czy miał Pan już styczność ze sportami walki? Miał Pan okazję spróbować swoich sił na sali treningowej?

W 2014 i 2015 roku doświadczyłem treningów parterowych w Ciechanowie, ale nie zaliczałbym tego do stricte jiu jitsu. Dodatkowo prowadzę swój klub fitness i tam też odbywają się zajęcia sportów walki i czasami z tego korzystam. W ostatnim czasie znacznie intensywniej. Od dwóch lat jestem w treningu, ale nie nazwałbym tego profesjonalnymi przygotowaniami. Z takimi mam do czynienia od dwóch miesięcy.

Swoich sił w MMA już próbowali wcześniej przedstawiciele innych dyscyplin sportowych dla przykładu piłkarz Jacek Wiśniewski, pięściarz Rafał Jackiewicz, a przed debiutem jest zapaśnik Damian Janikowski. Nie boi się Pan trochę, że przez środowisko zostanie Pan trochę odebrany jako "freak" i osoba, która na siłę chce się pokazać w MMA?

Myślę, że Damian Janikowski w tym sporcie odnajdzie się akurat doskonale. On ma już za sobą starty amatorskie i praktykuje MMA od dłuższego czasu. Ja też liczę, że dam sobie w MMA radę, bo inaczej bym nie podejmował rękawicy. Liczyłem się z tym, że na typ etapie zostanę zaliczony do grona celebrytów. Jeśli nie podołam, zabraknie mi sił i możliwości, to po prostu z taką opinią będę musiał się pogodzić. Ze swojej strony zrobię wszystko, aby tak się nie stało i żebym nie był tylko ozdobą gali.

Przygodę z MMA traktuje Pan jako kolejny etap sportowy, a może czuje się Pan spełnionym sportowcem?

Jako sportowiec będę spełniony najprawdopodobniej już niedługo. Całe życie marzyłem o złotym medalu olimpijskim i jeśli postępowania dyscyplinarne, które toczą się w MKOL-u i Światowej Federacji Podnoszenia Ciężarów, uprawomocnią swoje decyzje to otrzymam złoty krążek za igrzyska olimpijskie w Pekinie za 2008 rok (red. dyskwalifikacja Ilji Iljina przyłapanego na dopingu; w wielu statystykach Kołecki już odnotowany jest jako mistrz olimpijski). Złoto olimpijskie było dla mnie zawsze najważniejsze, a MMA będzie po prostu kolejnym rozdziałem, kolejnym etapem w mojej sportowej karierze.

Czy stawia Pan sobie jakieś cele związane z karierą w MMA? Gdzie chciałby Pan się znaleźć na końcu tej przygody?

Na takie deklaracje jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Postanowiłem, że poświęcę 3-3,5 roku na treningi, oddam się w pełni tej dyscyplinie, zrobię wszystko, aby dobrze się zaprezentować. Planuję stoczyć około dziesięciu pojedynków i planuję wygrać je wszystkie. Jeśli się uda, to cel będzie zrealizowany, ale na dzień dzisiejszy nie mogę zapewnić, że będę walczył na najwyższym poziomie i rywalizował z najlepszymi.

Czy udało się w takim razie chociaż podjąć decyzję w jakiej kategorii wagowej planuje Pan starty w MMA? Wiemy, że w podnoszeniu ciężarów było to 94 kilogramy, więc najbliżej jest do dywizji półciężkiej.

Na co dzień ważę w okolicach 100 kilogramów, ale sporo będzie zależało od przeciwników, z którymi będę mógł rywalizować. Nie będę miał żadnych problemów ze zbiciem wagi do 93 kilogramów, ale kategorii ciężkiej też nie odmówię. Zawsze do 105-107 mogę dobić i spróbować sił w królewskiej dywizji. Jeszcze potrzebuję około 2-3 miesięcy treningów pod okiem Pawła Nastuli oraz Mirosława Oknińskiego, aby podjąć ostateczną decyzję w sprawie kategorii, w której wystartuję.

Po kilku miesiącach intensywnych treningów jest już Pan w stanie powiedzieć, która płaszczyzna będzie Pana atutem, jakie będą Pana mocne strony?

Nie jestem jeszcze w stanie odpowiedzieć na to pytanie. W dzisiejszych czasach sporą wagę odgrywa również przygotowanie taktyczne pod konkretnego zawodnika. Nie sparowałem jeszcze z mocnymi zawodnikami i po prostu nie mogę stwierdzić obiektywnie na jakim poziomie jest moja stójka i stwierdzić czy np. aktualna kontrola w parterze pozwoli mi na swobodną rywalizację. Będę trenował z Mirosławem Oknińskim, więc mam nadzieję, że parter będzie moją mocną stroną. Czy w pozostałych płaszczyznach będę czuł się dobrze? Tego jeszcze po prostu nie wiem.

Na czym polegać ma współpraca ze wspomnianym klubem Nastula&Okniński Team? Będzie Pan tylko czynnym zawodnikiem, wylewał pot na treningach, a może ze swojej strony też oferuje Pan pomoc w kontekście przygotowań siłowych?

Jak najbardziej będę do dyspozycji wszystkich chłopaków z sali i jeśli będę mógł doradzić, to z pewnością każdemu pomogę. Przede wszystkim jednak będę skupiał się na swoich treningach, swoich przygotowaniach. Chcę chłonąć jak najwięcej wiedzy, dlatego już w styczniu przenoszę się do Warszawy. Kilka dni w tygodniu będę spędzał właśnie w stolicy i tam będę odbywał najważniejsze treningi. Oczywiście będę reprezentował również klub Nastula&Okniński Team.

Czy już prowadzi Pan rozmowy z konkretnymi organizacjami? Pojawiła się informacja, że wystąpi Pan już w marcu na gali PLMMA 72 w Łomiankach.

Mirosław Okniński bardzo namawia mnie na występ w marcu, ale treningi mogą pokazać, że po prostu na taki start może być za wcześnie. Rozmowy są prowadzone również z innymi organizacjami i jeśli zostaną skonkretyzowane pewne szczegóły, to wielce prawdopodobne, że wystąpię na majowej gali FEN. Oczywiście w PLMMA występów również nie będę odmawiał, a tym bardziej, że organizacja FEN nie planuje mi takich występów blokować i nie robi żadnych przeszkód.

Życzymy przyjemnych i owocnych przygotowań i oczywiście czekamy na debiut w MMA. Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję i pozdrawiam.