Rosyjskie media podały w czwartkowe przedpołudnie informację o tym, że Lebiediew był po walce z Gassijewem hostpitalizowany w klinice w Moskwie, a jego stan był ciężki, lecz stabilny. Doniesienia mówiły o licznych urazach, stłuczeniach, wstrząsie mózgu, ale najbardziej szokujące były wieści o urazie mózgowo-czaszkowym mistrza świata WBA i byłego mistrza IBF.

 

Lawina spekulacji co do stanu zdrowia została jednak zastopowana przez firmę promotorska Andrieja Riabińskiego "World of Boxing", która poinformowała na swojej stronie internetowej, że zdrowie Lebiediewa nie jest w niebezpieczeństwie. Zdaniem promotorów taka procedurę szpitalna, jaką przeszedł rosyjski pięściarz, jest czymś normalnym po każdej walce.

 

Do sprawy odniósł się na Twitterze sam Riabiński. "Gdzie wy uzyskaliście te nonsensowne informacje? Z Denisem jest wszystko w porządku, aktualnie przechodzi badania lekarskie. Nie było żadnych poważnych obrażeń". Z kolei w innym tweecie poinformował, że Lebiediew ma po starciu z Gassijewem złamaną rękę.