Ta walka kończyć będzie wyjątkowo ciekawą galę w Manchesterze i bardzo prawdopodobne, że nie będzie trwać długo. Broniący mistrzowskiego pasa IBF Anglik nie lubi się bawić w ringu w wymianę uprzejmości, a jego amerykański rywal nawet nie ukrywa, że jedyną szansę na wygraną widzi w nokaucie, więc wcześniej czy później musi się odkryć.

 

Duży pada głośniej – to stare bokserskie powiedzonko też raczej się nie sprawdzi w tym starciu. Faworytem bowiem, i to zdecydowanym, jest prawie dwumetrowy Joshua (17-0, 17 KO), złoty medalista igrzysk olimpijskich w Londynie (2012). Ważący 113 kg czempion bije bardzo szybko i mocno, więc zanosi się na to, że już w pierwszej fazie pojedynku, nieco mniejszy i wolniejszy Molina (193 cm - 107,6 kg)  będzie miał problem.

 

Ale to twardziel z mocną psychikę i szczęką. W ubiegłym roku pokazał to w walce z mistrzem WBC, Deontayem Wilderem. A przyłożyć też potrafi, po jednej z jego bomb Wilder się wyraźnie zachwiał, a Tomek Adamek w kwietniu, w Krakowie, padł jak ścięty. Dziś obaj, i Wilder i Adamek mówią, że Anthony musi uważać, bo jak Molina trafi, to może być sensacja.

 

Amerykanin zapewne będzie czekał na jedno, kończące uderzenie, ale może się nie doczekać, gdyż Joshua potrafi jak mało kto wywierać od pierwszego gongu presję na swych przeciwnikach. Tak będzie i tym razem, choć ten rywal nie przyleciał do Londynu tylko po wypłatę. 34 letni Erik Molina (25-3, 19 KO) wie, że kolejnej takiej okazji, by wstrząsnąć bokserskim światem i zdobyć mistrzowski pas, raczej już nie dostanie.

 

Pamiętajmy jednak, że nie ma za sobą pełnego obozu przygotowawczego. 5 tygodni, podobnie jak przed walką z Wilderem, to jednak trochę za mało. Molina podjął wyzwanie, bo takich propozycji się nie odrzuca, ale to może mieć znaczenie. Do starcia z Adamkiem przygotowywał się dłużej, a przecież i tak przegrywał z nim na punkty.

 

Tyle, że z całym szacunkiem, 40-letniego „Górala” nie można porównywać z takim modelowym atletą, jak Joshua. Ten chłopak ma nie tylko mistrzowskie parametry fizyczne, ale też coraz większe umiejętności. Jego szybkie ręce naprawdę robią wrażenie, gdyby miał szybsze nogi byłby jeszcze groźniejszy.

 

Pewne wątpliwości wciąż budzi jednak jego defensywa, więc tu Molina może szukać swojej szansy. Ale jak odda inicjatywę, jak to jest w jego stylu, to Joshua go połknie i wypluje. I nie pomoże mu w tym boczna pozycja, która pozwalała mu czuć się bezpiecznie w walce z Adamkiem. Jedno jest pewne: będzie maksymalnie skoncentrowany, wie że może tylko zyskać, a rywal wszystko stracić.

 

Joshua jest młody, niepokonany, ale mało doświadczony. Przed nim wielka walka z Władimirem Kliczką, 29 kwietnia na Wembley w Londynie. Jeśli nie wyrzuci jej ze swoich myśli, to w sobotę, przed północą w Manchesterze, będzie mu ciążyła. Choć to też nie jest wcale takie pewne. Ten chłopak jest bardzo pewny siebie, ale wydaje się być rozważny, nie sądzę, by popełnił jakiś głupi błąd. Jak spotkałem go na igrzyskach w Rio de Janeiro mówił mi, że ogląda dużo walk, szczególnie w swojej kategorii, więc Molinę z Wilderem i Adamkiem też musiał widzieć. A gdyby nawet nie widział wcześniej, to teraz ma go rozpracowanego wystarczająco dokładnie. Podobnie jak Molina jego.
Ale to tylko dodatek, który nie zmienia faktu, że Amerykanin ma niewielkie szanse na sprawienie sensacji. Moim zdaniem przegra przed czasem, bo on i Joshua, to są jednak dwa różne bokserskie światy.