Zawody w Ostersund były wielkim rozczarowaniem, bo za takie trzeba uznać brak jakichkolwiek punktów do klasyfikacji Pucharu Świata. Krystyna Guzik była 37. w biegu pościgowym, Kinga Mitoraj 40. w sprincie. Warunki na strzelnicy nie były najlepsze, ale Niemka Laura Dahlmeier, która spudłowała dwa razy, zdołała wygrać bieg indywidualny.

 

Widać, że z formą biegową w polskiej reprezentacji także nie jest najlepiej. Czy jest szansa na to, że w Pokljuce coś się zmieni? Trasy w Słowenii są bardzo wymagające dla serwismenów wszystkich reprezentacji, bo nie jest łatwo dobrać odpowiednie smarowanie do nart. Na trasę sprintu kobiet w żółtej koszulce ruszy Dahlmeier, ale o zwycięstwo na pewno będzie walczyć także Czeszka Gabriela Koukalova, która po kłopotach strzeleckich w biegu indywidualnym (siedem pudeł), wygrała sprint i bieg pościgowy. Na pewno groźna będzie także Finka Kaisa Makarainen, która dobrze czuje się na trasach w Pokljuce - wygrała w Słowenii dwa ostatnie biegi masowe.

 

U mężczyzn, jak zwykle, faworytem do zwycięstwa będzie Martin Fourcade. Francuz jest w świetnej formie, ale nie jest maszyną. W niedzielnym biegu pościgowym cztery razy mylił się na strzelnicy i stracił szansę na zwycięstwo. Polacy będą raczej statystami. Do ekipy dołączył Łukasz Szczurek, który w sprincie zastąpi Rafała Penara. Oprócz niego na trasie pojawią się Mateusz Janik i Grzegorz Guzik. W biegu na 20 km Janik zajął 79. miejsce, a Guzik zaprezentował się jeszcze gorzej - przybiegł na metę na 99. pozycji.