"King Kong" po raz pierwszy boksował w Europie w listopadzie. Chociaż wygrał z doświadczonym Malikiem Scottem (38-3-1, 13 KO) w Monte Carlo, to po tym pojedynku pozostał ogromny niesmak. Przede wszystkim ze względu na Amerykanina, który robił wszystko, żeby unikać wymiany ciosów...

 

Od tej pory minął miesiąc i Ortiz dostał kolejną szansę. Allen nie wyglądał na kogoś, kto się boi. Wręcz przeciwnie. Na początku sobotniego pojedynku opuszczał nisko ręce i prowokował swojego rywala. Nie robiło to jednak wrażenia na Ortizie, który cały czas kontrolował to, co działo się w ringu. W siódmej rundzie ruszył do ataku, zasypując Brytyjczyka lawiną ciosów. Sędzia w końcu wkroczył do akcji i przerwał ten pojedynek.

 

- Szkoda gadać o mojej poprzedniej walce. To był wstyd. Allen to wojownik. Każdego, kto z nim walczy, czeka ciężkie zadanie - powiedział Ortiz po walce.