To napastnik naprawdę idealny – uważa 17-letni gruziński zawodnik rezerw "Niebieskich". Dżikia-junior urodził się w Gruzji, ale pierwsze siedem lat życia spędził z ojcem w Polsce.

 

W 2008 roku, kiedy skończyłem grę w polskiej lidze, wróciliśmy całą rodziną do ojczyzny, dzieci poszły do szkoły, ja zacząłem pracę. Pomysł ponownego przyjazdu do Polski wiązał się z Sabą. Początkowo myślałem, żeby go tu przysłać samego, wiedziałem, że językowo sobie poradzi. Ale potem zadecydowałem, żeby przyjechać z nim. Tak się stało i od półtora roku jesteśmy tu razem z żoną i młodszą córką – dodał Mamia Dżikia.

 

Jego zdaniem przyjazd i podjęcie treningów w Polsce jest korzystne dla sportowego rozwoju syna. - To była dobra decyzja, choć na początku mieliśmy trochę kłopotów. Saba stracił sporo czasu, bo pół roku czekaliśmy na decyzję FIFA ws. pozwolenia na grę, potem nie mógł występować w zespole juniorów, tylko w rezerwach klubu – wyjaśnił.

 

Wybór Ruchu był dla niego oczywisty, bowiem grał w tym klubie siedem lat. - Mamy tu wielu znajomych, którzy bardzo nam pomogli ponownie zadomowić się w Polsce. Teraz coraz bardziej rozwijamy skrzydła, pracujemy. Ja robię jednocześnie licencję trenerską – poinformował Dżikia-senior.

 

Saba początkowo trenował w akademii Dynama Tbilisi, ale ojciec uważał, że syn więcej nauczy się w Polsce. - W Polsce wszystko szybko poszło do przodu – infrastruktura sportowa i podejście do treningów. Zajęcia są bardzie ukierunkowane np. dla obrońców czy napastników. W Gruzji zespół Saby wygrywał z rówieśnikami po 8:0 czy 14:0. Nie ma konkurencji. W efekcie ci młodzi zawodnicy gdzieś giną. Są fajni, utalentowani chłopcy, a potem ta ich wartość spada. Dlatego zaryzykowaliśmy – ocenił Mamia, który sam opuścił rodzinny kraj w wieku 19 lat zaczynając międzynarodową przygodę od ligi austriackiej.

 

Zauważył, że w polskiej ekstraklasie bardzo zwiększyła się w ostatnich latach liczba młodych graczy. - Ja bardzo dobrze się tutaj czuję. Chodzę drugi rok do szkoły. W Polsce treningi są zdecydowanie inne pod względem fizycznym i technicznym. Chcę się tu jak najlepiej odnaleźć, walczyć o jak najwyższe laury. Celem jest jednak gra w Europie Zachodniej – przyznał Saba, któremu zdarzało się też występować na pozycji stopera.

 

W opinii ojca kluczowe dla rozwoju młodego napastnika będą najbliższe dwa lata. - Znam jego możliwości. Cieszę się, że trenerzy widzą w nim potencjał. Ma zadatki na dobrego napastnika, lubi pracować, wie, że we współczesnej piłce łatwo nie jest i o wszystko trzeba walczyć – podkreślił ojciec.

 

Jak zaznaczył, dzięki rozwojowi transportu lotniczego w ostatnich latach Chorzów bardzo się "zbliżył" do Gruzji. - Kiedy ja grałem w Ruchu, podróż trwała dwa dni, z przesiadką w Mińsku czy Kijowie. Teraz wsiadamy do samolotu w Katowicach i po trzech godzinach jesteśmy w domu, więc gdy bardzo się stęsknimy, to na weekend zawsze możemy polecieć – powiedział.

 

Dżikia-senior po powrocie do Polski wrócił też na boisko. Gra w Unii Kosztowy, która jest wiceliderem grupy pierwszej katowickiej okręgówki. "Mamy szanse na awans. Ten sezon dokończę, postaram się pomóc zespołowi. Jeżeli się nie uda, to będzie raczej koniec mojej gry" – wspomniał Mamia, który w niedzielę skończy 41 lat.