Wizards nie potrafili zatrzymać Gorana Dragica. 30-letni rozgrywający Heat zdobył aż 34 punkty. Przebieg spotkania był powiązany z tym, czy Słoweniec przebywa na parkiecie. Gdy odpoczywał na ławce rezerwowych, gospodarze grali słabo. Tak było choćby na początku drugiej kwarty. Przyjezdni ze stolicy uzyskali wówczas ośmiopunktowe prowadzenie. Kiedy jednak wracał do gry, jego zespół szybko odzyskiwał kontrolę. Dragica wspierał Hassan Whiteside, który zakończył spotkanie z dorobkiem 17 pkt i 16 zbiórek. Wśród pokonanych najlepsi byli John Wall i Bradley Beal. Zdobyli odpowiednio 30 i 29 pkt.

Gortat natomiast na parkiecie przebywał 32 minuty. Trafił trzy z pięciu rzutów z gry i jeden z dwóch wolnych. Na swoim koncie zapisał także 10 zbiórek, trzy asysty i przechwyt. Miał również trzy straty i trzy faule.

 

32-letni Polak grudzień zaczął od świetnego występu przeciwko San Antonio Spurs, w którym zdobył 21 pkt. Cztery dni później zaliczył jednak najsłabszy mecz w sezonie, trafiając tylko trzy z 11 rzutów w starciu z Orlando Magic. Od tego momentu jego udział w ofensywnych poczynaniach Wizards jest bardzo mały. Pułapu dziesięciu punktów nie udało mu się uzyskać w czwartym spotkaniu z rzędu. Poprzednio taką serię miał sześć lat temu, kiedy jeszcze był rezerwowym w Orlando Magic.

"Czarodzieje" z bilansem 9-14 zajmują 12. miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej. Kolejny mecz rozegrają w środę. We własnej hali zmierzą się z Charlotte Hornets (14-11).