Historia Ruschela jest niesamowita. On sam uważa, że przeżył gdyż zamienił się miejscami z dziennikarzami. Pierwsze dni po katastrofie spędził w szpitalu i nie pamiętał co się wydarzyło. Potem jednak stopniowo przypominał sobie te dramatyczne wydarzenia.

 

Brazylijczyk wszedł na stadion podczas charytatywnego, towarzyskiego meczu upamiętniającego wypadek samolotu. Na wyjście Ruschela zareagowali kibice i wsparli go głośnym aplauzem. On sam wymienił się uściskami z kilkoma piłkarzami.

 

 

Z 22 piłkarzy Chapecoense, którzy lecieli na mecz finałowy Copa Sudamericana z Atletico Nacional, przeżyli tylko wspomniany Ruschel, Neto oraz Jackson Follmann. W katastrofie zginęło 71 osób.