"W powrót do rywalizacji w cyklu WTA nie wątpiłam ani przez chwilę po operacji, gdy powiedziano mi, że się udała. Wiara była wówczas większa niż wtedy, gdy trafiłam do szpitala i kompletnie nie czułam palców. Teraz zrobię dosłownie wszystko, by wrócić. Niezależnie od tego, czy potrwa kilka miesięcy, czy rok" - podkreśliła Kvitova, która w piątek opuściła szpital w czeskiej miejscowości Vysoke nad Jizerou.

Jak dodała będąca w dobrym humorze tenisistka, lekarze ocenili, że leczenie przebiega dobrze i bez komplikacji. Zapewniła, że z dnia na dzień czuje się lepiej. Podziękowała też za wyrazy wsparcia, które napłynęły do niej od zawodniczek i kibiców.

Chirurg, który operował dwukrotną triumfatorkę Wimbledonu, Radek Kebrle w rozmowie z mediami poinformował w czwartek, że Kvitova nie wróci raczej do rywalizacji wcześniej niż za pół roku.

Do incydentu, w którym 26-letnia tenisistka odniosła obrażenia, doszło we wtorek w godzinach porannych w jej mieszkaniu w Prościejowie. Podczas próby włamania sprawca uszkodził jej nożem naczynia krwionośne we wszystkich, a nerwy - w dwóch palcach lewej ręki, którą Czeszka trzyma rakietę. Wszystko wskazuje na to, że sprawca nie wiedział, do czyjego domu się włamuje.