Od 1973 roku (pierwotna nazwa: Polish YMCA) i pierwszych kroków w trzeciej dywizji angielskiej, aż po debiut w europejskich pucharach i zwycięstwo przed bełchatowską publicznością - tak w skrócie można opisać historię prawdziwego fenomenu: siatkarskiego klubu z polskimi korzeniami funkcjonującego w Londynie. IBB Polonia Londyn to aktualny mistrz i zdobywca Pucharu Anglii - kraju, w którym sport ten nigdy nie miał szansy rozkwitnąć.

"Moja przygoda z klubem zaczęła się w 2012 roku, kiedy przypadkiem wszedłem na halę, w której zespół trenował podczas wieczornej sesji. Byłem zszokowany, że o poważnie wyglądającym zespole prezentującym dobry poziom gry z tak piękną, bo polską nazwą nikt nie słyszał. Gdy na igrzyskach olimpijskich w Londynie zobaczyłem polskie trybuny oklaskujące reprezentację narodową, pomyślałem sobie: w IBB Polonii drzemie potencjał. Postanowiłem ich wspomóc, a kilka osób mi zaufało" - mówił prezes IBB Polonii Londyn, Bartek Łuszcz.

Klub zrzesza w dużej mierze osoby z korzeniami polskimi, które na co dzień żyją i zarabiają w Wielkiej Brytanii. Środkowy zespołu Michał Bartoszak do zespołu dołączył po... wysłaniu e-maila z propozycją swoich usług. Rozgrywający Bartosz Kisielewicz opowiada z kolei o ciężkich początkach: godził pracę z treningami, do których... musiał dopłacać.

W kadrze zespołu jest pięciu Polaków, dwóch Anglików, Amerykanin, Grek, Hiszpan, Bułgar... - łącznie aż dziewięć narodowości w jednym zespole (pełna kadra TUTAJ) - co ich łączy? Są to głównie ludzie, którzy do Wielkiej Brytanii wyjechali w celach zarobkowych, tam spotkali się ze swoją pasją. Najmłodszy zawodnik ma zaledwie 16 lat, zaś najstarszy aż 46! "Wszyscy jesteśmy różni, ale dzięki temu każdy z nas wnosi do zespołu coś ekstra" - mówił przyjmujący Jordan Dalrymple.

"Widać po nich, że nie robią tego za karę, tylko z wielkiej pasji! Każdy z nich przecież pracuje zawodowo - jedni ciężej, inni lżej. Po ośmiu, czasem dwunastu godzinach pracy potrafią się zebrać na hali, zmotywować i zrobić naprawdę dobrą robotę na treningu. To  naprawdę imponuje, bowiem nie możemy porównać naszych standardów z Polską" - opowiada trener zespołu, Piotr Graban.

Koszulki zespołu IBB są wyjątkowe, bowiem prezentują polskie symbole narodowe. Rok temu byli to polscy Lotnicy, obecnie są to Cichociemni. "Jesteśmy z tego dumni, bowiem rozpowszechniamy historię Polski wśród Anglików, którzy znają nas głównie z ciężkiej pracy - nie są zaś do końca świadomi tego, co przeszliśmy jako naród" - mówił Kisielewicz.

W niedzielę 18 grudnia drużyna pochodząca z Londynu miała stoczyć rewanżowy bój w pucharze CEV Challenge przeciwko węgierskiemu FINO Kaposvar SE - pierwszy gładko przegrali 0:3. Rewanż zdecydowano się rozegrać w Bełchatowie przed polską publicznością i... gośćmi specjalnymi z PGE Skry - klubu, z ktorym IBB Polonia blisko współpracuje.

 


"Wspólnie z całym zespołem podjęliśmy decyzję, że będziemy wspierać z trybun naszych kolegów z Londynu, a nasza hala przyniosła im szczęście" - mówiła jedna z gwiazd polskiego zespołu, Michał Winiarski. W przewrotny sposób na temat "Winiara" wypowiedział się kierownik IBB, Christopher Hykiel: "Jeśli pan Winiarski za dużo siedzi na ławce lub narzekałby na brak zajęć - z chęcią zaprosimy go do siebie i znajdziemy mu jakieś zajęcie na boisku!".

Wygrywając 3:1 (25:17, 25:22, 19:25, 25:19) IBB Polonia doprowadziła do złotego seta, w którym triumfowała 15:10 i awansowała do kolejnej fazy rozgrywek. Był to jeden z najważniejszych momentów w historii klubu, który czterokrotnie zdobywał mistrzostwo Anglii, jednak nigdy nie miał okazji zaprezentować się w Europie. Emocje towarzyszące temu wydarzeniu dało się zaobserwować w każdej osobie znajdującej się na hali. (SKRÓT MECZU)

Prezes Łuszcz patrzy w przyszłość i już teraz planuje sprowadzenie do stolicy Anglii wielką postać, która byłaby wzmocnieniem zarówno sportowym, ale nie tylko. "Zawodnik kalibru Winiarskiego czy Ignaczaka, choćby na sezon - w kategorii przygody byłby gigantycznym wsparciem marketingowym i wielkim magnesem dla kibiców oraz sponsorów".

Kibice PGE Skry ubrani w biało-czerwone barwy londyńskiego zespołu po zwycięskim meczu z Kaposvarem nie mieli wątpliwości: Chcemy pewnego dnia spotkać się z IBB Polonią w Lidze Mistrzów! Pewne jest jedno: warto śledzić postępy polskiego fenomenu na angielskiej ziemi...