Apetyty wyostrzyły najlepsze w historii lekkoatletyczne mistrzostwa Europy, w ktorych Polacy z dorobkiem 12 medali - w tym sześciu złotych - zwyciężyli w klasyfikacji medalowej. Z sześciorga mistrzów Europy po olimpijskie medale sięgnęło... dwoje. Co stało się w Rio z będącymi w znakomitej formie Pawłem Fajdkiem i Adamem Kszczotem póki co pozostaje tajemnicą. - Część wyszło, część nie wyszło, ale tak bywa. szkoda, że uciekły nam te najpewniejsze medale, ale dzięki temu sport jest piękny, bo nieprzewidywalny - mówił Tomasz Majewski.

Czas oddać cześć bohaterom, a w zasadzie bohaterkom, bo to panie sięgnęły po 8 z wywalczonych w Rio 11 krążków, w tym oba złote. W najbardziej imponującym stylu dokonała tego Anita Włodarczyk. - Ale w tym wypadku, przypadku nie było. Pani Anita wymyśliła to sobie dużo wcześniej... - Pięknie byłoby zdobyć mistrzostwo olimpijskie i okrasić je rekordem świata - zapowiadała wcześniej. 

Marzenie spełniło się z nawiązką, bo w tym roku Włodarczyk została dwukrotną mistrzynia olimpijską, dowiadując się, że pierwsza w 2012 roku w Londynie Tatiana Łysenko została przyłapana na stosowaniu w tym czasie dopingu. Tym samym tytuł sprzed czterech lat został przyznany Polce. 

W lekkoatletyce zdecydowanie tak, ale w Rio mieliśmy jeszcze dwie. Po złoto w wioślarskiej dwójce podwójnej sięgnęły Magdalena Fularczyk-Kozłowska i Natalia Madaj. Na szyi ich trenera Marcina Witkowskiego zawisło w Rio łącznie aż sześć medali, bo do brązu doprowadził także kobiecą czwórkę. Dwa polskie medale - srebro Marty Walczykiewicz i brąz Beaty Mikołajczyk i Karoliny Nai - może na swoim koncie zapisać trener kajakarek Tomasz Kryk.

Sporo radości polskim kibicom przyniosły... Majki. Włoszczowska, która po raz drugi sięgnęła po olimpijskie srebro w kolarstwie górskim i Rafał, który był trzeci po heroicznej walce w wyścigu ze startu wspólnego na szosie.

Honoru mężczyzn bronili jeszcze już dwukrotny wicemistrz olimpijski - Piotr Małachowski, który z lekkim niedosytem zapowiedział ponowną walkę o złoto w Tokio i Wojciech Nowicki, który osłodził kibicom brązem wpadkę Pawła Fajdka.

Niezwykle waleczne serce na najniższy stopień podium zaprowadziło jeszcze zapaśniczkę Monikę Michalik, ale największą niespodziankę i kibicom i sobie samej sprawiła Oktawia Nowacka, która do ostatniej chwili walczyła z kontuzją o wyjazd na igrzyska, a koniec końców w uśmiechem na ustach wskoczyła na podium pięcioboju nowoczesnego.

W 2016 roku górą były polskie panie, teraz czas na panów, by doszusowali do poziomu swoich koleżanek.