Warriors mają bilans 28 zwycięstw i pięciu porażek, a Raptors 22-9. Ich konfrontacja nie była jednak wyrównana. Goście nawet przez moment nie prowadzili, a już po pierwszej kwarcie przegrywali 17:42.

 

W zwycięskiej ekipie najlepszy był Stephen Curry. Najbardziej wartościowy zawodnik (MVP) dwóch poprzednich sezonów zdobył 28 punktów. Kevin Durant dołożył 22 pkt i miał 16 zbiórek, a Klay Thompson uzyskał 21 pkt.

 

Wśród pokonanych wyróżnili się DeMar DeRozan - 29 pkt, Kyle Lowry - 27 pkt i 11 asyst oraz rezerwowy Terrence Ross - 24 pkt. - Na początku wpędziliśmy się w poważne kłopoty i choć później walczyliśmy, to nie daliśmy rady wygrać - przyznał Lowry.

 

Jimmy Butler był bohaterem Chicago Bulls. Zdobył aż 40 pkt, ale przede wszystkim trafił rzut równo z końcową syreną, dzięki któremu "Byki" pokonały we własnej hali Brooklyn Nets 101:99. - Po prostu był fenomenalny. Wziął ciężar gry na siebie i robił wszystko byśmy wygrali - komplementował podopiecznego trener Fred Hoiberg. W drużynie Nets najlepszy był Brook Lopez - 33 pkt.

 

Do składu Los Angeles Clippers wrócił Chris Paul, ale jeszcze przez miesiąc niezdolny do gry będzie Blake Griffin. Problemy zdrowotne znacząco wpływają na mającą wielkie aspiracje drużynę, bo doznała już czwartej porażki z rzędu.

 

W dodatku wszystkie miały miejsce ze znacznie niżej notowanymi rywalami. Najpierw ulegli Dallas Mavericks, następnie Los Angeles Lakers i Denver Nuggets, a minionej nocy na wyjeździe przegrali z New Orleans Pelicans 98:102.

 

Aż sześciu zawodników Pelicans uzyskało więcej niż 10 punktów. Najlepszy był Anthony Davis - 20. Dla pokonanych 22 uzyskał Austin Rivers. - Na razie nie mogę jeszcze przebywać na parkiecie tak długo, jakbym chciał. Musimy jednak myśleć długoterminowo i wierzę, że w odpowiednim momencie wszyscy będziemy zdrowi - podkreślił Paul, który dołożył 21 pkt.

 

Pierwsze w karierze tzw. triple-double uzyskał Karl-Anthony Towns. 21-letni środkowy Minnesota Timberwolves na swoim koncie zapisał 15 pkt, 11 zbiórek i 10 asyst, ale jego zespół przegrał na wyjeździe z Denver Nuggets 103:105.

 

Decydujące punkty na 27 s przed końcem meczu zdobył Włoch Danilo Gallinari. "Leśne Wilki" miały jeszcze dwie szanse na doprowadzenie do remisu, ale trafić do kosza nie zdołali Andrew Wiggins i Zach LaVine.

 

Ósme z ostatnich jedenastu spotkań wygrała drużyna Marcina Gortata. Washington Wizards pokonali u siebie ekipę Indiana Pacers 111:105, a polski środkowy miał 13 punktów i 16 zbiórek. "Czarodzieje" z bilansem 15-16 awansowali na dziewiąte miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej.