Marcin Muras: Panie trenerze, jesteśmy już po mistrzostwach Polski. Kadrowicze pokazali, że rzeczywiście są najsilniejsi.

Trener Adam Kołodziejczyk: Dla kadrowiczów uczestnictwo w mistrzostwach Polski jest skomplikowane, gdyż muszą potwierdzić, że rzeczywiście są najlepsi w kraju. Dzisiaj właściwie cała czołówka składała się z członków kadry A lub B. Cieszy mnie rywalizacja między tymi grupami.

Wśród kobiet najlepsza była Monika Hojnisz, a na drugim miejscu uplasowała się Anna Mąka.

Monika, która startuje w Pucharze Świata, potwierdziła dzisiaj swoją pozycję. Ania jest obecnie czternasta w klasyfikacji generalnej Pucharu IBU i zabieramy ją do Oberhofu, gdzie będzie miała szansę zaprezentować się na topowym poziomie.

Dwie najważniejsze imprezy na początku 2017 roku to: mistrzostwa Europy w Dusznikach-Zdroju oraz mistrzostwa świata w austriackim Hochfilzen.

Po pierwszym cyklu Pucharu Świata mieliśmy kilka dni odpoczynku, ale i treningu w domowych warunkach. Również mistrzostwa Polski były dla zawodników dobrą dawką treningową, choć to oczywiście zawody. Po sylwestrze, który zawodnicy spędzą w domach, wyjeżdżamy do Oberhofu, po którym będziemy mieli na zmianę trzy Puchary Świata z dwoma Pucharami IBU. Niektórzy zawodnicy wystąpią w obu typach zawodów. Następnie jedziemy do Dusznik-Zdroju. Na mistrzostwach Europy w pełnej formie wystartują ci, którzy rzadziej będą występowali w Pucharze Świata. Jeśli chodzi o kobiety, to myślę, że sprawdzą swoje siły w biegu sprinterskim, na dochodzenie oraz w sztafetach. Potem czeka nas najważniejsza impreza, jaką są mistrzostwa świata.

Jakie cele stawia Pan przed zawodnikami w Dusznikach?

Nasze zawodniczki wielokrotnie już pokazywały, że są w stanie zdobywać medale na czempionacie Europy, więc myślę, że powinniśmy wrócić "z tarczą".