- Ostatnie dwanaście miesięcy było najlepszymi dla naszego klubu od kilku lat. Wcześniej w finale ligi jechałem tylko raz. Zdobyliśmy wicemistrzostwo Polski. To duże osiągnięcie. Na pewno nie jesteśmy przegrani, bo zostawiliśmy w pokonanym polu wiele bardzo dobrych ekip - zauważył Przedpełski.

 

W poprzednim sezonie zawodnik zanotował średnią 1,872 punktu na bieg. W toruńskich "Aniołach" jeździł jeszcze jako junior. Jesienią podpisał seniorski kontrakt na kolejne dwa lata.

 

- Mogę śmiało powiedzieć, że kończący się rok był w moim wykonaniu dobry. Nie rewelacyjny, ale dobry. Pod względem średniej biegowej wypadłem podobnie jak w poprzednim sezonu. Zawsze człowiek chce się z roku na rok poprawiać, więc mam nadzieję, że w 2017 właśnie tak będzie. Po to trenuję coraz ciężej. Nie miałem szczęścia w rundach mistrzostw świata juniorów. Kontuzje i upadki mnie blokowały. Miałem pecha w tym cyklu odkąd tylko pamiętam. W lidze szwedzkiej "objechałem" kilkanaście spotkań. Byłem w składzie w każdym meczu, miałem kontakt z motocyklem i rywalizowałem z najlepszymi zawodnikami na świecie, a to bardzo ważne - podkreślił żużlowiec.

 

Skład Get Well Toruń przed kolejnym sezonem uległ zmianom. W drużynie pozostał lider Greg Hancock, ale opuścił ją Martin Vaculik. Do ekipy dołączyli m.in. Grzegorz Walasek i Duńczyk Michael Jepsen Jensen oraz junior, młodszy brat Chrisa Holdera – Jack.

 

- Czy będzie to silniejszy zespół? Ciężko powiedzieć. To jest żużel i wyrokowanie o formie zawodników w przyszłości jest bardzo trudne. Chociażby Michael Jepsen Jensen jeździł cały sezon słabo, a w ostatnich meczach finałowych i turniejach Grand Prix był zupełnie innym zawodnikiem i często przywoził prawie komplety punktów. Na pewno mamy drużynę, która będzie oddawała serce na torze. Cechowała nas będzie również waleczność. Mamy dobry klimat w zespole, a wiele osób daje pozytywną energię - dodał Przedpełski.

 

Po sezonie żużlowiec wybrał się na wakacje do Turcji. Szybko wrócił jednak do treningów.

 

- Różnie to bywa z żużlowcami. Niektórzy rozpoczynają treningi od nowego roku, a inni szybko po zakończeniu sezonu wracają do ciężkiej pracy. Ja należę do tych drugich. Mam nadzieję, że w nowym roku dostanę szansę na arenie międzynarodowej, bo są mistrzostwa Europy i Grand Prix. Chcę powalczyć o starty w tych zawodach. Teraz jest na to czas. Przeszedłem już do grona seniorów i nie ma na mnie presji, że to ostatni rok, ostatni raz i wszystko się skończy, jeżeli źle pojadę. Mam przed sobą całe życie i całą karierę – powiedział żużlowiec.

 

O konkretnym celu do realizacji i noworocznym postanowieniu Przedpełski nie chciał mówić.

 

- Umówmy się, że jeżeli zrealizuję swoje zamierzenie, to po sezonie się do niego przyznam. Drużynowo prochu się nie wymyśli. Byliśmy drudzy, a każdy chce być w następnych rozgrywkach na jeszcze wyższym miejscu. Nam został tylko tytuł mistrzowski do wywalczenia" - zakończył zawodnik.

 

Sylwestra Przedpełski spędzi w gronie znajomych.