Po pożegnaniu się ze Stephanem Antigą, PZPS długo zwlekał z ogłoszeniem jego następcy. Saga rozwinęła się do tego stopnia, że niemal co kilka dni na stołku selekcjonera oglądaliśmy inną twarz: raz był to Bułgar Radostin Stojczew, innym razem właśnie De Giorgi. Czy cały ten proces był potrzebny?
Tylko część trenerów tak naprawdę dostała ofertę i była zainteresowana. Poprowadzenie naszej reprezentacji to praca dla największych. Tych dwóch, trzech największych tutaj tylko pozorowało taką grę z naszą federacją. Bardzo mi się nie podobało, że do tego konkursu podeszliśmy w sposób nie do końca odpowiedni, on przede wszystkim zbyt długo trwał. Przecież o tym, że będzie wielu kandydatów chętnych na atrakcyjne stanowisko selekcjonera: tego wcale nie musieliśmy sobie udowadniać.
Jak Włoch wypada w porównaniu do innych trenerów? Według Wojciecha Drzyzgi jest właściwą osobą na właściwym miejscu: Włoch nie stara się na siłę przekonać o swoich mocnych stronach i poprawności swojego projektu, lecz pokazuje wielką charyzmę na ławce trenerskiej popartą licznymi sukcesami.
Ferdinando od początku pokazał, że jest odpowiednim człowiekiem na swoim miejscu. Pokazał wysoką jakość pracy bez nadmiernego "kolorytu", który towarzyszył poprzednim selekcjonerom. Bez tak zwanych "czarusiów": potrafili oni bardzo efektownie "czarować", tylko potem z tego niewiele wynikało. Wiedziałem, że potrzebny jest człowiek bardzo konkretny.
Fragmenty wypowiedzi Wojciecha Drzyzgi na temat wyboru Ferdinando de Giorgiego w załączonym materiale wideo.