Przemek Garczarczyk: Mike kipi optymizmem. Mówi, że nie można jego obecnej formy porównywać z tą z lutego 2016 roku.

Sam Colonna: O tym za chwilę – mogę zacząć od innej sprawy?

Oczywiście. To wywiad z Tobą.

SC: Jestem zniesmaczony wypowiedziami Zimnocha, jego ciągle zmieniających się trenerów. Myślałem, że te bzdury o faulach, błędach sędziego się już skończyły, ale słyszę od Mike, że nie. Panie Zimnoch, panie trener: dajcie sobie spokój z tym płakaniem, bo się tylko dodatkowo kompromitujecie. Mężczyzna przyznaje się do porażki, mówi „byłeś lepszy, gratuluję, poproszę o rewanż”. Płaczek płacze, zwala wszystko na innych. To żałosne. Jeszcze słyszę, że Mike nic innego nie umie, tylko fauluje. To mnie osobiście, jako trenera, obraża.

Ruszyłeś temat, więc dorzucam: Krzysztof Zimnoch mówi, że będzie tak samo faulował jak Mike Mollo. Że będzie walczył w takim samym stylu.

SC: A umie? Jak będzie chciał się bić jak Mike, to walka będzie trwała pięć sekund. Ale nie wierzę, że tak będzie. Jak chcą, to możemy walczyć na zasadach MMA, nawet w klatce. Dla nas bez różnicy. Boks, MMA – wynik będzie taki sam.

Wracamy do tematu?

SC: Tak jest, wracamy. Kiedy rok temu przyszła propozycja walki z Zimnochem, moim zadaniem było przygotowanie Mike, żeby przestał na ringu 3-4 rundy. Nikt o boksie nie myślał. Teraz jest zupełnie inaczej. Mamy normalne treningi techniczne, parę rzeczy po walkach Zimnocha zobaczyłem, będą nowinki. Czyli mamy normalny obóz przygotowawczy, sparingi, przygotowania, dietę, itd, itp. Psychicznie Mike’a nie trzeba przygotowywać. Ciekawe, kto teraz będzie winny jak Mollo znokautuje Zimnocha?