Pojedynek Powietkina ze Stiverne'em miał odbyć się 17 grudnia i został odwołany tego samego dnia. Rosjanin wystąpił jednak w Jekaterynburgu, gdzie znokautował brutalnie kompletnie nieprzygotowanego i zagonionego ringu Johanna Duhaupasa (34-4, 21 KO). O tym, co wydarzyło się w ringu lepiej jak najszybciej zapomnieć, ale sprawy pozaringowe budzą nie mniejsze kontrowersje.

 

Szok na ringu. Kolejny pozytywny test Powietkina?!

 

Pojedynek ze Stiverne'em nie odbył się ze względu na oblane testy antydopingowe Rosjanina, a dokładniej chodzi o "próbkę A". Analiza pierwszego badania, przeprowadzona 6 grudnia, wykazała obecność ostaryny w organizmie Saszy. Stężenie okazało się minimalne i wynosiło 0,00000000001 grama... Śladowe ilości mogły zostać wprowadzone do organizmu przypadkowo, a badanie "próbki B" miało rozwiać wszelkie wątpliwości.

Laboratorium uniwersyteckie UCLA w Los Angeles było gotowe, ale w ostatniej chwili obóz Rosjanina postanowił jednak zmienić nieco plany. - Obóz Powietkina chce zmiany terminu, bo mówią, że teraz są niedostępni. Teraz mają czekać na alternatywne terminy, w których laboratorium może otworzyć próbkę - napisał dan Rafael, dziennikarz ESPN.

Powody zachowania przedstawicieli Rosjanina są dość nieczytelne. Badania z 6 grudnia wykazały minimalną zawartość zakazanej substancji, a kolejne przeprowadzone 13 i 1. grudnia miały już wynik negatywny. Czy obóz Rosjanina ma coś do okrycia? Miejmy nadzieję, że "próbka B" nie wyparuje, a wszystko wyjaśni się już niebawem.