„W treningu uczestniczyło 21 zawodników. Nie ćwiczyli Vanja Milinkovic-Savic i Milen Gamakow, którzy jako osoby wyznania prawosławnego obchodzili 6 stycznia wigilię Bożego Narodzenia. Nie było też na zajęciach chorego Rafała Wolskiego, który w poniedziałek dołączy do drużyny oraz Martina Kobylańskiego myślącego o przejściu do jednego z klubów w 3. Bundeslidze. Trójka - Bartłomiej Pawłowski, Simeon Sławczew i Grzegorz Kuświk - mieli indywidualny trening na sali” – poinformował rzecznik prasowy Lechii Jakub Staszkiewicz.

 

Jak na razie, jedyną nową twarzą w gdańskim zespole przed rundą wiosenną jest Mak, któremu Lechia skróciła okres wypożyczenia w Arminii Bielefeld.

 

25-letni boczny pomocnik trafił do gdańskiego klubu z GKS Bełchatów latem 2015 roku i na początku dał się poznać z niezłej strony. Zagrał w 23 meczach ekstraklasy, w których strzelił sześć goli. Sezon byłby z pewnością dla niego bardziej udany, gdyby nie kontuzja kolana, której nabawił się 2 kwietnia w konfrontacji z Legią w Warszawie.

 

Od tego momentu Mak zagrał tylko w dwóch ligowych meczach – na inaugurację tego sezonu w końcówce przegranego 1:2 spotkania z Wisłą w Płocku. Pod koniec sierpnia został do czerwca 2017 roku wypożyczony do Arminii Bielefeld, ale w Niemczech również nie ominęły go problemy zdrowotne i także tylko raz pojawił się na boisku.

 

„Zawsze chciałem wyjechać za granicę, to chyba dla każdego chłopaka jest marzenie i cel. Zobaczyłem jak to wszystko wygląda na Zachodzie. Nie żałuję, że spróbowałem. Nie wyszło, mówi się trudno. Wracam do Gdańska z pokorą walczyć o miejsce w składzie i przypomnieć się kibicom” – powiedział w piątek dziennikarzom.

 

Piłkarz przyznał, że chciałby jeszcze w przyszłości spróbować szczęścia w zagranicznym klubie. „Jestem ambitny i nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa, ale teraz o tym nie myślę. Z moim kolanem jest już wszystko OK, nie odczuwam bólu i fizycznie jestem przygotowany do gry w Lechii na 100 procent. Chciałem wrócić do Lechii, bo tu jest naprawdę bardzo mocna drużyna, walczy o najwyższe trofeum w Polsce i razem możemy osiągnąć wielki sukces”.

 

Sebastian Mila podkreślił, że w ekipie panuje bardzo dobra atmosfera przed rundą wiosenną. „Każdy z nas dba o detale w szatni. Co jest niedobre, to szybko staramy się naprawić. To wydaje mi się siłą tego zespołu. Liczę na maksymalną dyspozycję ze swojej strony i całej drużyny. Na zdrowie na razie nie mogę narzekać. Jestem pozytywnie nastawiony. Wierzę w ten zespół i trenera”.

 

Chorwacki obrońca Mario Maloca zaznaczył, że celem jest mistrzostwo Polski. "Nie zapominajmy jednak, że Legia Warszawa, Lech Poznań i Jagiellonia Białystok to bardzo dobre zespoły. Dla Lechii na pewno sukcesem będzie miejsce, które da nam udział w europejskich pucharach” – ocenił.

 

Pierwszym sprawdzianem w okresie przygotowawczym będzie dla zespołu udział w halowym turnieju Amber Cup w Ergo Arenie na granicy Gdańska i Sopotu. Rozgrywki rozpoczną się w sobotę. Później przez tydzień Lechia będzie trenować na własnych obiektach. 15 stycznia wyjedzie na 15-dniowe zgrupowanie do Belek, gdzie rozegra trzy mecze kontrolne.

 

Trzy dni po przylocie do Turcji gdańszczanie zmierzą się z FC Viktorią 1889 Berlin, a następnie ich rywalami podczas tego obozu będą zespoły Tereka Grozny (20 stycznia) i Austrii Wiedeń (23 stycznia).

 

Po powrocie do Polski wicelider ekstraklasy sprawdzi swoją formę w konfrontacjach z drużynami występującymi na jej zapleczu – 1 lutego zagra z liderem pierwszej ligi Chojniczanką Chojnice, a trzy dni później z plasującym się na 10. pozycji Druteksem Bytovią Bytów. W przerwie zimowej działacze zamierzają również pozyskać 2-3 zawodników, ale takich, którzy nie będą uzupełnieniem tylko wzmocnieniem pierwszego składu.

 

Na inaugurację rundy wiosennej Lechia 12 lutego spotka się w Gdańsku z prowadzącą w rozgrywkach Jagiellonią Białystok.