Niemieccy skoczkowie są w kryzysie, było to dobitnie widoczne w zakończonym w piątek TCS. Najlepszy był Markus Eichenbichler, który w klasyfikacji generalnej zajął siódme miejsce. Freund, który dotychczas był liderem tej reprezentacji, zakończył rywalizację na 35. pozycji, ale ten sezon ma trudny, bo wraca po poważnej kontuzji. Dodatkowo w ostatnim czasie mocno osłabiła go grypa.

Całkowicie inne humory panują w polskim obozie. Po historycznym sukcesie - wygranej Stocha, drugim miejscu Piotra Żyły oraz czwartej lokacie Macieja Kota, wszyscy nie mogą się już doczekać konkursów w Wiśle (14-15 stycznia).

A Schuster ma nadzieję, że właśnie dobra postawa Stocha i reszty biało-czerwonych doda wiary w siebie także jego podopiecznym.

"Kamil wraca do wielkiej formy po dwuletnim dołku. Pokazał, że można to zrobić. Dlatego daję go jako przykład Freundowi. Przecież on jest w podobnej sytuacji i może wygrywać. Stać go na to i nie musi wcale czekać dwóch lat" - zapewnił austriacki szkoleniowiec.

On sam nie chce już dalej myśleć o nieudanym Turnieju Czterech Skoczni i chce także, by zawodnicy jak najszybciej o tym zapomnieli.

"Sezon się nie skończył. Nie wolno rozpamiętywać przeszłości. Przed nami najważniejsza impreza tego sezonu - mistrzostwa świata i musimy się w pełni na niej skupić" - zaapelował.

Tym bardziej - jak podkreślił - będzie bardzo trudno walczyć z Polakami, którzy są na fali wznoszącej, a po takim sukcesie ich pewność siebie jeszcze może wzrosnąć.

"Musimy teraz podnieść głowy, jeśli chcemy nawiązać walkę. Naszym celem powinno być teraz zbudowanej silnej, zgranej drużyny. Mam nadzieję, że w Lahti będziemy mieli przynajmniej trzech zawodników w wysokiej dyspozycji" - powiedział Schuster, którego celem jest zdobycie przynajmniej jednego medalu MŚ.

Nie wiadomo jednak, czy to właśnie Freund zdoła się odbudować. W Lahti będzie bronić tytułu z dużej skoczni. Czy mu się uda? W chwili obecnej to wątpliwe.

"Nie wiem tego oczywiście, ale on ma nadal bardzo duży potencjał. Na pewno dwa lata przerwy w sukcesach, jak miał Stoch, trudno wytrzymać i oby u Severina trwało to krócej. Tym bardziej, że przecież już w tym sezonie udało mu się wygrać" - podkreślił Schuster.

Na razie nie wiadomo nawet, kiedy Freund wróci na skocznię. Jeśli w trakcie treningów nie będzie uzyskiwał odpowiednich rezultatów, z konkursów w Wiśle zrezygnuje.

"W tej sytuacji, w jakiej Severin się obecnie znajduje, potrzebuje po prostu czasu" - podkreślił Schuster.

W Wiśle zaplanowane są dwa konkursy indywidualne. Obecnie liderem Pucharu Świata jest Słoweniec Domen Prevc, który ma dziewięć punktów przewagi nad Norwegiem Danielem Andre Tande i 13 pkt więcej od Stocha.