We włoskich Alpach od niedzieli trenuje 14 kajakarek, ale w tej grupie nie ma Beaty Mikołajczyk, Karoliny Nai oraz Marty Walczykiewicz. Ta ostatnia miała pojawić się w Livigno, ale kłopoty zdrowotne wyeliminowały ją z uczestnictwa w zgrupowaniu.

 

"Po intensywniejszych ćwiczeniach na siłowni "odezwał" się bark, który ostatnio leczyła. Wspólnie podjęliśmy decyzję, że zostanie w domu i dostanie zastrzyki. Jeśli to nie przyniesie efektu, będzie musiała poddać się artroskopii. To może oznaczać dla niej około trzech miesięcy przerwy. Mam nadzieję, że operacja nie będzie konieczna i poleci z nami na kolejny obóz do Portugalii" - powiedział trener Kryk.

 

Mikołajczyk zadeklarowała tymczasowy rozbrat ze sportem, ale jak poinformował szkoleniowiec, wszystko wskazuje, że trzykrotna medalistka igrzysk olimpijskich poleci z kadrą na kolejne zgrupowanie. Z kolei Naja wybrała indywidualny tok przygotowań.

 

"Karolina będzie przygotowywać się w klubie. W kwietniu w Wałczu pojawi się na pierwszej konsultacji kadry" - wyjaśnił Kryk.

 

Selekcjoner nie powołał na zgrupowanie dwóch innych uczestniczek igrzysk w Rio de Janeiro - Edyty Dzieniszewskiej-Kierkli oraz Eweliny Wojnarowskiej. W tej sytuacji w Livigno ma do dyspozycji grupę bardzo młodych, jeszcze mało doświadczonych zawodniczek, które laury zdobywały dotychczas w kategoriach młodzieżowych. Dla szkoleniowca nie jest to jednak powód do zmartwień.

 

"Jestem bardzo zmotywowany na ten sezon. Trzeba zakasać rękawy, odkurzyć podręczniki, przejrzeć teorię sportu i zabrać się do roboty, by być jeszcze bardziej skutecznym. Myślę, że jak te młode dziewczyny zobaczą, że nie ma wokół nich bardziej rutynowanych koleżanek, a trener jest wyłącznie dla nich, to kilka z nich powinno zrobić mocny krok do przodu. Jak chcemy mieć jakieś atuty w Tokio, to nie mogę opierać kadry wyłącznie na medalistkach z ostatnich igrzysk" - tłumaczył.

 

Jego zdaniem ten sezon może być przełomowy dla Anny Puławskiej i Dominiki Włodarczyk. Wiele sobie obiecuje także po startach Martyny Lisieckiej oraz mistrzyń świata juniorek Julii Lis, Pauliny Paszek oraz Justyny Iskrzyckiej. "Na ubiegłorocznych mistrzostwach Europy, nasza trochę młodzieżowa czwórka w składzie: Lis, Paszek, Włodarczyk i Lisiecka zajęła piąte miejsce, a startowały najlepsze reprezentacje kontynentu. Dlatego jest to bardzo dobry prognostyk na przyszłość" - podkreślił Kryk.

 

Livigno to już tradycyjne miejsce przygotowań kadry kajakarek. Gospodarze obiektu dobrze wiedzą, jakie są oczekiwania polskiej ekipy i przygotowali nawet niespodziankę.

 

"Byliśmy mile zaskoczeni, gdy w głównym holu zobaczyliśmy repliki medali olimpijskich Marty oraz Karoliny i Beaty. Poza tym są wymienieni sportowcy, którzy trenowali w Livigno przed igrzyskami. Równolegle z nami przebywa i trenuje reprezentacja włoskich pływaków z Federicą Pellegrini na czele" - opowiadał trener.

 

Kajakarki we Włoszech spędzą trzy tygodnie. W ramach przygotowań nie zabraknie sportów narciarskich, choć jak przyznał Kryk, śniegu nie jest za wiele. "Wszystkie trasy do narciarstwa biegowego i zjazdowego przygotowane są na sztucznym śniegu. Pierwszy tydzień zgrupowania poświęcimy na trening ogólnorozwojowy - narty zjazdowe, basen, siłownia i zajęcia fitnesu. Potem będzie już większy nacisk na siłę i wytrzymałość, a narty zjazdowe zamieniamy na biegówki. Myślę, że zaliczymy też dwie piesze wycieczki w wysokie góry" - wyjaśnił.

 

Trener Kryk bardzo spokojnie podchodzi do najbliższego sezonu i jak zaznaczył, wyniki nie będą tu miały kluczowego znaczenia. "Już wcześniej założyłem, że ten sezon będzie takim okresem przebudowania drużyny, w którym szansę otrzyma młodzież. A wyniki - liczę na stabilne pływanie na poziomie miejsc 4-8. Chciałbym, aby w zawodach osady olimpijskie pływały w finałach A. Jeśli okaże się, że w mistrzostwach świata wystartujemy z Beatą, Karoliną i Martą, to będziemy może myśleć o czymś więcej. To jest rok poolimpijski i wszyscy odpoczywają. Popatrzmy na niedawne mistrzostwa świata w pływaniu na krótkim basenie, gdzie zabrakło wielu gwiazd. W "gazie" trzeba być w sezonie olimpijskim" - podsumował szkoleniowiec.