Łukasz Majchrzyk: Polonia szła do góry, może nie bez problemów, ale systematycznie. Nagle 2 liga okazała się trudniejsza, niż się spodziewaliście?

Igor Gołaszewski: Celem jest ekstraklasa, ale plan mamy rozpisany na cztery lata. W pierwszym roku awansowaliśmy z trzeciej ligi do drugiej, więc ciągle mamy cztery lata na to, żeby awansować na najwyższy poziom. Nie jestem zadowolony z rundy jesiennej, bo wierzyłem w to, że drużynę jest stać na awans już w tym sezonie. Może moim błędem było to, że dość głośno o tym mówiłem. Ciągle się uczę, jestem młodym trenerem. Wierzę w tę drużynę, ale potrzebujemy wzmocnień. Przyszedł do nas już Daniel Gołębiewski, liczę na jeszcze jeden, dwa transfery. Mam nadzieję, że dalej będziemy podążać w tym kierunku, jaki sobie obraliśmy rok temu.

Okazuje się, że w 2 lidze trzeba mieć piłkarzy z dużym doświadczeniem, bo inaczej się nie da? Mam wrażenie, że trochę ich brakowało w składzie Polonii.

Nie powiedziałbym tak, bo przecież Piotr Petasz i Fabian Pawela mają za sobą grę w ekstraklasie. Oczywiście, obaj nie mieli okresu przygotowawczego. Cała drużyna miała skrócone przygotowania, bo musieliśmy jeszcze walczyć w barażach o awans, niektórzy zawodnicy wracali po kontuzjach. Mam nadzieję, że gdy wszyscy przepracują okres zimowy, to pokażą, na co ich naprawdę stać. To, że grali w ekstraklasie nie byłem przypadkiem i udowodnią to w rundzie wiosennej.

Najważniejsze było, żeby wzmocnić szybko linię ataku?

Wszyscy znamy charakter Daniela. On strzelał bramki w ekstraklasie, w 1 lidze. Ma podnieść poziom rywalizacji, ale też swoją charyzmą, zaangażowaniem pociągnąć tę drużynę. Przychodząc tutaj wiedział, jakie brzemię wkładamy mu na barki. Podjął się tego, za co należy mu się wielki szacunek. Nie boi się wyzwań, chce coś jeszcze osiągnąć i, co najważniejsze dla mnie, chce to osiągnąć z Polonią.

Można powiedzieć, że niektórych piłkarzy onieśmieliła trochę 2 liga?

Przede wszystkim zawiodła nas skuteczność, był w nas jakby strach przed strzelaniem bramek. Nie byliśmy słabsi od przeciwników. Często dominowaliśmy w trakcie spotkań, brakowało tylko skuteczności. Często mieliśmy bardzo dobre sytuacje, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Dlatego pojawił się u nas Daniel.

Takich zawodników jak Gołębiewski, to czasami nawet w ekstraklasie brakuje, to czym wyście go przekonali?

Daniel wie, jak klub się rozwija, jakie ma perspektywy i do czego dąży. To bardzo mu odpowiadało. Nie ma żadnych zaległości finansowych, bo sprawy finansowe są poukładane. To także było dla niego ważne. Ma duże możliwości rozwoju. Poza tym, Daniel jest stąd. Wreszcie nie musi się błąkać po różnych klubach, ma tutaj rodzinę, żonę, dziecko i teraz jeszcze może grać blisko domu.

Mówił pan, że podczas zgrupowania na Cyprze zagracie jeden sparing.

Tam chcemy pracować na zielonych boiskach nad tymi elementami, które szwankowały, czyli stałymi fragmentami gry i wykańczaniem akcji, ale oprócz tego jednego sparingu będziemy chcieli zakontraktować jeszcze jedno spotkanie. Mamy zaplanowanych dziesięć sparingów w okresie przygotowawczym, według mnie, wystarczy. Nie można rozgrywać zbyt wielu meczów towarzyskich, chociaż niektórzy trenerzy przygotowują się cyklem startowym, ale to jest kontuzjogenne, bo wiadomo, jakie mamy warunki w Polsce, a zbyt duża liczba sparingów, rozgrywanych na sztucznej nawierzchni, nie jest za dobra.

Mówił pan o sparingach z drużynami z 1 ligi. W pobliżu Warszawy są dwie takie ekipy: Pogoń Siedlce i Znicz Pruszków.

Planujemy mecz z Pogonią i Stomilem Olsztyn. Mieliśmy też się zmierzyć ze Zniczem, ale rywale zrezygnowali, bo wyjeżdżają na obóz. Ten jeden sparingpartner nam odpadł, ale nie płaczemy z  tego powodu, bo mamy naprawdę listę wartościowych rywali, którzy pokażą nasz poziom i to, co mamy jeszcze do poprawienia.