Posiadający polsko-niemieckie obywatelstwo Sebastian Tyrała w przeszłości był dobrze rokującym piłkarzem Borussii Dortmund - ostatecznie na zapowiedziach się skończyło, bowiem urodzony w Raciborzu pomocnik w dorosłym zespole BVB wystąpił zaledwie siedem razy, by zostać zesłanym do rezerw zespołu.

Tyrała przeszedł wszystkie szczeble młodzieżowego futbolu w Niemczech, by ostatecznie dostać powołanie do reprezentacji Polski przez Leo Benhakkera (wystąpił także trzykrotnie w zespole U21). Zawodnik BVB dostał szansę debiutu w wygranym przez nasz zespół meczu towarzyskim przeciwko Serbii 1:0 w grudniu 2008 roku.

Później słuch o nim zaginął: Tyrała reprezentował kluby zaplecza Bundesligi - VfL Osnabruck, Greuter Furth oraz od trzech sezonów Rot-Weiss Erfurt grający na trzecim szczeblu rozgrywkowym. Jego sylwetkę możemy sobie przypomnieć niestety w dosyć dramatycznych okolicznościach: jego klub leciał na zimowy obóz przygotowawczy do tureckiej Antylyi, a w powietrzu czekała go niemiła niespodzianka.

Podczas próby lądowania, nad zachodnią Turcją szalała burza, która znacznie utrudniła ten proces pilotom samolotu. Maszyna wpadła w potężne turbulencje, zaś podczas schodzenia w dół celem lądowania uderzył ją piorun. Pasażerowie byli przerażeni, zaś pilot musiał zachować zimną krew i zdecydować się na lądowanie awaryjne w oddalonej o ponad 200 kilometrów miejscowości Dalaman.

 

Po nim okazało się, że maszyna w starciu z żywiołem została poważnie uszkodzona i cudem udało jej się uniknąć kolizji. Tyrała miał na ramach "Bilda" komentować: Bałem się o swoje życie, widzieliśmy płomienie zajmujące silniki... Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Klub nie kryje z kolei wdzięczności dla swojego pilota, pana Beckera: To dzięki niemu nasz "ptak" bezpiecznie osiadł na ziemi.