23 stycznia 2016 roku Polska i Norwegia przystąpiły do pierwszego meczu fazy zasadniczej ME z bardzo dobrej pozycji. Obie ekipy po pierwszej fazie grupowej miały na koncie cztery punkty - Polacy za wygrane z Francją i Macedonią, a ich rywale za zwycięstwa z Białorusią i Chorwacją. Zwycięzca bezpośredniego meczu miał więc znacznie przybliżyć się do awansu do półfinału imprezy. Kibice zgromadzeni w Tauron Arenie Kraków nie wyobrażali sobie innego scenariusza niż triumf Biało-Czerwonych, ale ich plany i marzenia zamierzali pokrzyżować zawodnicy ze Skandynawii.

Pierwsze minuty co prawda należały do podopiecznych Michaela Bieglera, którzy po golu Krzysztofa Lijewskiego prowadzili już 5:2, ale rywale przetrwali początkowy kryzys. Duża w tym zasługa Espena Lie Hansena, który w całym meczu zdobył aż 8 bramek, a większość z nich padła właśnie w pierwszej połowie spotkania. Jeszcze przed przerwą Norwegowie wyszli na minimalne prowadzenie, którego, jak się później okazało, nie oddali aż do końca meczu.

Co prawda Polacy w drugiej odsłonie kilkukrotnie zbliżali się do zespołu rywala na jedną bramkę różnicy, ale za każdym razem brakowało centymetrów, by doprowadzić do wyrównania. W pogoni nie pomagali nasi bramkarze, którzy nie mieli pomysłu zarówno na bezbłędne w tym meczu skrzydła, jak i bombardujących bramkę z dystansu Lie Hansena oraz Kenta Robina Tonnesena. Na nic zdało się aż 18 bramek, które łącznie zdobyli Karol Bielecki i Michał Jurecki. Rzut rozpaczy tego ostatniego w samej końcówce (obok bramki) ostatecznie przekreślił szanse Biało-Czerwonych na dobry wynik. Ostateczny rezultat - 30:28 dla Norwegii.

Skrót ostatniego meczu Polska - Norwegia w załączonym materiale wideo.