Real rekord ustanowił w czwartek w... Sewilli. Podopieczni trenera Zinedine'a Zidane'a zremisowali z andaluzyjskim klubem 3:3 w rewanżowym meczu 1/8 finału Pucharu Króla.

 

"Królewscy" ostatni raz z boiska zeszli pokonani 6 kwietnia 2016 roku. Wówczas doznali porażki na wyjeździe z VfL Wolfsburg 0:2 w pierwszym spotkaniu 1/4 finału Ligi Mistrzów. Trzy dni później wygrali na krajowym podwórku z Eibar 4:0 i od tego momentu zaczęła się ich niesamowita seria. W rewanżu pokonali "Wilki" 3:0, a później ostatecznie triumfowali w LM.

 

"Seria nas cieszy. Piłkarze bardzo się starają by wciąż trwała. Naszym długofalowym celem jest jednak potrójna korona. Chcemy triumfować w Primera Division, Pucharze Króla oraz Lidze Mistrzów i krok po kroku zbliżamy się do wykonania zadania" - powiedział Zidane.

 

Barcelona do lidera traci już pięć punktów i w dodatku ma o jeden mecz więcej.

 

"Gramy dzień wcześniej i naszym celem jest zwycięstwo, aby wywrzeć presję na Realu" - podkreślił szkoleniowiec "Dumy Katalonii" Luis Enrique.

 

Rok 2017 jego zespół zaczął w lidze od wyjazdowego remisu z Villarreal 1:1. W Pucharze Króla nie bez kłopotów wyeliminował Athletic Bilbao.

 

"Z przebiegu spotkań zasługiwaliśmy na więcej. Potrafimy zdominować rywali, stwarzać dogodne okazje, dlatego wierzę, że nadejdą przekonujące zwycięstwa" - dodał trener.

 

Las Palmas jest jedynym klubem w Primera Division, któremu gola nie strzelił argentyński gwiazdor Barcelony Lionel Messi. Drużyna z Wysp Kanaryjskich w najwyższej klasie rozgrywkowej gra jednak po 13 sezonach przerwy.

 

Trudne zadanie czeka Przemysława Tytonia. Również w sobotę jego Deportivo La Coruna podejmie piąty w tabeli Villarreal. Zespół Polaka zajmuje obecnie 15. miejsce. Nad strefą spadkową ma pięć punktów przewagi.