- To był słaby mecz w naszym wykonaniu, a o wyniku przesądził fatalny początek. Jak się prowadzi 5:0, można grać spokojniej, jak straci się jedną-dwie bramki, to nie ma tragedii - powiedział PAP Rozmiarek.

 

Jak dodał winę za porażkę ponosi w głównej mierze sztab szkoleniowy, który jego zdaniem za bardzo +kombinował+ z taktyką.

 

- Nie wolno wychodzić z nowościami, które nie są sprawdzone, a zespół nie jest jeszcze zgrany. Mam tu na myśli grę w ataku bez bramkarza na dwóch kołowych. Jedna, dwie akcje mogą się udać, ale zwykle takie nowości nie przynoszą nic pozytywnego. I tak mieliśmy szczęście, bo Brazylijczycy kilka razy nie trafili do pustej bramki. Mogliśmy przegrać znacznie wyżej - podkreślił.

 

Rozmiarek przyznał, że inną przyczyną porażki z Brazylią była słaba gra w obronie i nienajlepszy występ bramkarza Adama Malchera.

 

- Malcherowi +wyszedł+ mecz z Norwegami, ale Brazylijczycy uważnie chyba oglądali to spotkanie i większość piłek rzucali górą, bo on słabiej radzi sobie z górnymi piłkami. Norwegowie akurat o tym nie wiedzieli i uparcie rzucali wszystko dołem - tłumaczył.

 

W jego opinii polski zespół będzie miał spore kłopoty z zajęciem czwartej lokaty, która gwarantuje awans do 1/8 finału.

 

- Uważam, że najgorsze dopiero przed nami. Francuzi są poza naszym zasięgiem, a Rosjanie pokazali się z bardzo dobrej strony w meczu z Japonią. Japończycy z kolei wcale nie są słabsi niż Brazylijczycy, to nie są zawodnicy wysocy, ale bardzo sprawni, grający niezwykle szybko. Oni mogą jeszcze komuś urwać punkty. Warto walczyć w każdym spotkaniu, bo nawet jedno zwycięstwo przy szczęśliwym zbiegu okoliczności, może dać czwarte miejsce - stwierdził.

 

Trzykrotny olimpijczyk uważa, że polska reprezentacja jest w budowie i brakuje w niej doświadczonych zawodników. W tej sytuacji jego zdaniem należy grać bardziej prostą piłkę.

 

- Nie kombinujmy z taktyką, grajmy proste 6-0, bardziej agresywnie w obronie. Więcej odwagi w sytuacjach jeden na jeden, bo za dużo gramy w poprzek boiska. Dziś tylko Paweł Paczkowski próbował grać bardziej indywidualnie i to jest jedyny pozytyw tego spotkania - podsumował.