Mariusz Wlazły przyzwyczaił nas do atomowych serwisów, których prędkość zwykle oscyluje w granicach 120 km/h. W drugim secie finału Pucharu Polski między PGE Skrą Bełchatów, a ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle były reprezentant Polski posłał kolejny pocisk, z którym nie poradził sobie zarówno przyjmujący rywali Sam Deroo, jak i... prędkościomierz na hali we Wrocławiu. Licznik po serwisie wskazywał 0 km/h.