Łukasz Majchrzyk: Jerel, bez ciebie na parkiecie, Energa Czarni odnieśli jedno zwycięstwo w Szczecinie i jedna porażka u siebie, w hali Gryfia. Nie widzieliśmy dzisiaj Energi Czarnych pełnych energii.

Jerel Blassingame: Ciężko wprowadzić szybko nowych zawodników do zespołu. Trener wykonał świetną pracę, żeby przygotować drużynę do zwycięstwa z Kingiem Szczecin. W koszykówce zdobywa się punkty seriami i tego dokonali zawodnicy MKS w końcówce spotkania. Czasami brakuje paliwa, bo niektórzy zawodnicy muszą przebywać na parkiecie zbyt wiele minut we wcześniejszej fazie meczu. Forma Energi Czarnych będzie jednak szła do góry.

Obrona strefowa w wykonaniu MKS sprawiła twoim byłym kolegom pewne problemy. Z tobą na parkiecie, udałoby się ten problem rozwiązać?

Chciałbym myśleć w ten sposób (śmiech). Uwielbiam rozgrywać akcje pick and roll, kreować pozycje dla kolegów. Zrobiłbym wszystko, żebyśmy wygrali to spotkanie. Tego jestem pewien.

Pomówmy teraz o tym, czego nie widzieliśmy wszyscy. Pożegnałeś się z Energą Czarnymi szybko i dość niespodziewanie. Jakie były tego przyczyny? Teraz możesz przedstawić swoją wersję.

Kocham ten kraj, kocham to miasto. Zrobiłem to, co było najlepsze dla klubu w okolicznościach, które zaistniały. Były pewne problemy finansowe. Dla mnie klub jest ważniejszy niż ja sam. Wycofanie się z tej sytuacji było dla mnie trudne, bo chciałem tutaj być, grać dla tego miasta. Chciałem tutaj zakończyć karierę. Może historia jeszcze nie jest zamknięta, może jeszcze tutaj wrócę. Nigdy, nic nie wiadomo. Na ten moment odejście z klubu wydawało się najlepsze.

Problemy finansowe, jak je nazywasz, były jedynym powodem odejścia z klubu, czy znaczenie miały też napięcia, o jakich mówiło się między tobą a trenerem Robertsem Stelmahersem?

Wiesz, ja bardzo często miewałem problemy z pewnego rodzaju trenerami z powodu mojego charakteru (śmiech). Ja po prostu, chcę wygrywać mecze, nie chcę eskalować konfliktów. Możemy się zgadzać lub nie, ale musimy grać w koszykówkę.

Na jednym ze zdjęć widać, jak pokazujesz inną zagrywkę niż trener. Bywało tak, że prowadziłeś grę zespołu inaczej niż chciał trener?

Czasami widzę, że coś się dzieje na boisku i wiem, że pewne rozwiązania sprawdzą się lepiej. Gram już długo w koszykówkę, mam 35 lat i uważam, że trener powinien mi dawać odpowiedzialność za drużynę, bo ja chcę takiej odpowiedzialności. Kiedy wygrywamy, to trener jest bohaterem, a ja jestem po prostu jednym z zawodników w drużynie. Kiedy przegrywamy, zaczyna się szukać przyczyn, co poszło nie tak. Chcę brać na siebie odpowiedzialność i mam nadzieję, że trener mi ufa.

Pojawiły się informacje, że wyjechałeś z Polski na kilka dni. Niektórzy wiązali twój wyjazd z zamieszaniem w Enerdze Czarnych. Taki był powód?

Chciałem oczyścić przestrzeń wokół siebie, wyczyścić umysł. Wolałem wyjechać, zamiast siedzieć tutaj w trakcie zamiast siedzieć tutaj, kiedy oczy wszystkich były na mnie zwrócone. Chciałem wrócić, chociaż nie byliśmy w stanie rozwiązać tej sytuacji. Nie chciałem się stawiać ponad drużyną. Jeśli ktoś myśli, że się wynoszę ponad drużynę, to nie ma racji.

Ciągle są jakieś niewyjaśnione sprawy finansowe między tobą a klubem?

Może. Zawsze mam na myśli dobro klubu. Kocham to miasto. Nie chcę zrobić niczego, co mogłoby zaszkodzić, mogłoby doprowadzić do problemów finansowych Energi Czarnych. Porozmawiałem z prezesem klubu i doszliśmy do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będzie postąpić w taki, a nie inny sposób.

Ciągle chcesz grać w koszykówkę. Kiedy i gdzie będziemy mogli cię obejrzeć?

Mam oferty z Rosji, Turcji, Chorwacji, Polski...

Zdradzisz, z jakiego klubu?

Mam propozycję z Ostrowa Wielkopolskiego. Chciałbym zagrać z doświadczonymi zawodnikami, którzy tam występują. Rozmawiałem z nimi. Chciałbym zostać w Polsce.

Ten sezon chciałbyś dokończyć w Polsce?

To byłoby fajne rozwiązanie. Mam nadzieję, że się uda.