Piotr Chrapkowski (rozgrywający reprezentacji Polski): "Były nerwy, ale nawet gdy przegrywaliśmy w drugiej połowie, udało się odskoczyć na kilka bramek. Nie jest to może przeciwnik z najwyższej półki, ale dwa punkty cieszą i takie doświadczenie nam się przyda. Tak samo jak pierwsze spotkania, gdzie rywale byli w zasięgu, ale zagraliśmy na niższym poziomie. Dzisiaj była walka, błędy, ale rozstrzygnęliśmy to na własną korzyść.

 

– Zwycięstwo z Japonią na pewno było nam potrzebne, by odbudować morale w drużynie. Styl był daleki od tego, jak byśmy sobie życzyli, ale mamy dwa punkty i w tym roku wygraliśmy po raz pierwszy. Mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej. W pierwszej połowie było sporo strat, niski wynik i zagraliśmy nieco lepiej w obronie. W drugiej było już twardo, dzięki czemu wypracowaliśmy przewagę, ale Japończycy nas doszli. Całe szczęście zachowaliśmy zimne głowy i udało się zwyciężyć. Na pewno są momenty, w których gramy super, ale nie mamy stabilności, nad czym musimy popracować. Z przestojami nie mamy czego szukać w meczach z najlepszymi zespołami. Z Francją na pewno będzie pełna hala, mobilizacja i dla wielu z nas fajne przeżycie - powiedział Chrapkowski.

 

Paweł Paczkowski (rozgrywający reprezentacji Polski): "Nikt nie spodziewał się łatwego spotkania, ale mogliśmy rozegrać je lepiej. Wielokrotnie popełnialiśmy proste błędy, które skutkowały kontratakami rywali. Może wynikało to z nerwowości i było to widać w naszych poczynaniach, szczególnie na początku. Cieszy pierwsze zwycięstwo, bo po poprzednich porażkach nie było łatwo. Czuć wielki kamień, który spada z naszych serc. Mogliśmy zagrać o wiele lepiej, bo nie pokazaliśmy się z dobrej strony, ale wynik to dobry prognostyk na przyszłość. W drugiej połowie opanowaliśmy się i to był klucz. Gdy napędzamy się w ataku, robimy błędy jak juniorzy".