Przemek Garczarczyk: Artur Szpilka nie może przeżyć faktu, że nie będzie walczył na gali Wilder – Wawrzyk w Alabamie. A Ty, jako jego promotor w USA?

Leon Margules: Mam więcej lat w boksie niż Szpilka przeżył na tym świecie. Takie rzeczy są wpisane w mój zawód. Myśmy też na fakcie, że Artur nie walczy w Alabamie stracili. Nie tylko miesiace poświęcone na zorganizowanie takiej walki.

Część fanów jest przekonanych, że poszło o pieniądze. O Szpilki pieniądze, by być dokładnym. Na zasadzie – jak nie wiadomo o co chodzi, chodzi o kasę.

Bzdura. Kwestie finansowe zostały ustalone ze Szpilką i Breazeale'em już ponad miesiąc temu. Nie było żadnych dodatkowych kłótni, nikt się z nikim nie szarpał. Zadecydowały względy telewizyjne, decyzja należała do stacji telewizyjnej FOX. Tak rozumiem sprawę.  

Breazeale wspominał o ekipie Szpili potrzebującej więcej czasu na treningi...

Taka sam bzdura. Po pierwsze, nikt z nim nie rozmawiał bo niby po co, takiego tematu nigdy nie było. Szpilka był przygotowany idealnie. Moim zdaniem Breazeale ma szczęście, że nie walczy z Arturem - byłby w Alabamie znokautowany. Izu Ugonoh to dla Breazeale zupełnie inna klasa rywala. Przynajmiej na papierze.

Była możliwość zrobienia walki Szpilka – Ugonoh?

Ja bym ją zrobił, dlaczego nie? Ostateczna decyzja była, jak wiemy, inna. Ugonoh nie jest pięściarzem Warriors Boxing, nie mam wpływu na to, z kim walczy. Szpilka musi przed końcem marca wrócić do Polski, ponownie uregulować sprawy wizowe, a później wracać do Teksasu. Nie będzie długo czekał na propozycje.  

Szpilka kontra Kownacki? Możliwe, niemożliwe?

Nie ma rzeczy niemożliwych. Nie wiem.

Deontay Wilder, przynajmniej publicznie, mówi, że jest daleki od niedoceniania Andrzeja Wawrzyka. Ale jednocześnie nie ma problemów mówić otwarcie, że jako następnego chce Joe Parkera.

Na pewno jego ekipa jest przekonana, że z Wawrzykiem będzie zwycięska walka, ale to nie znaczy, że Deontay się przygotowuje na 25 lutego na luzie. Jest odwrotnie i to nie tylko  dlatego, że ma pierwszą walkę po długiej przerwie, jest po dwóch operacjach. Dla mnie Wawrzyk jest niedoceniany jako pięściarz. Bije silniej niż wielu myśli, technicznie jest lepszy niż większość ciężkich. I ma w narożniku trenera Fiodora Łapina, który jest najlepszym trenerem w Europie. Wystarczy popatrzeć na  nazwiska prowadzonych przez niego zawodników. To moje zdanie. To będzie kluczowa sprawa dla Wawrzyka - nie panikować, robić dokładnie to, co Fiodor zaplanuje. Polak jedzie do Alabamy, żeby wygrać. On tak mówi, nie mam powodów, żeby mu nie wierzyć.

Pierwsze zderzenie Andrzeja z wielkim boksem,  walka z Aleksandrem Powietkinem, było brutalne.

To było prawie cztery lata temu, a Wawrzyk jest innym pięściarzem niż był w 2013 roku. Do tego wiedząc, co się dzieje z Powietkinem, trzeba dodać do tamtego pojedynku z  Moskwy znak zapytania. Duży. Dla mnie Wawrzyk ma 33 zwycięstwa i żadnej porażki. Teraz musi to udowodnić 25 lutego w Birmingham. Niedługo Wawrzyk przylatuje trenować na Florydę, później poleci prosto do Alabamy. Niczego nie zaniedbujemy.  

Kiedy oficjalne ogłoszenie walki, rywala i daty walki Andrzeja Fonfary?

Wkrótce... bo nie można wszystkiego od razu zdradzać. Różne rzeczy się zdarzają. Zwykle nic dobrego.

Pozostali zawodnicy wpółpromowani przez Warriors Boxing i Sferis Knockout Promotions? Kiedy powrót na ring?

Najbliżej jest Maciej Sulęcki, który pewnie byłby rywalem Jacobsa, gdyby ten ostatni nie doszedł do porozumienia z Gołowkinem. Były później dwie propozycje, które odrzuciłem bo nie byłyby dla Maćka korzystne finansowo ani medialnie. Pojawiła się ostatnio nowa opcja, gdzie jest jedno i drugie. Jeszcze wyższa poprzeczka niż ostatnio. Więcej nie powiem. Jestem też po kilku rozmowach związanych z ewentualnym występem Kamila Łaszczyka. Zapowiadają się interesujące miesiące.