Faworyt w tym meczy był tylko jeden. Przed meczem drużynę "The Reds" i podopiecznych Francesco Guidolina dzieliło aż 30 punktów. To nie załamało gości, którzy postawili się miejscowym i udowodnili, że potrafią rywalizować z najlepszymi.

Pierwsza połowa to nie było porywające widowisko. Żadna ze stron nie forsowała tempa i nikt nie wypracował przewagi na boisku. W 20. minucie piłka odbiła się od kolana Dejana Lovrena i trafiła w słupek bramki gospodarzy. Skazywanym na pożarcie gościom udało się nie stracić gola w pierwszej części gry i wynik pozostawał sprawą otwartą.

To co wydarzyło się po przerwie, wprawiło w osłupienie wszystkich fanów "The Reds". W zaledwie 4 minuty goście wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Autorem obydwu trafień był Fernando Llorente. Wtedy zaczęła się wielka pogoń Liverpoolu. Trzy minuty po drugim trafieniu Hiszpana po raz pierwszy w tym meczu na liste strzelców wpisał się Roberto Firmino. Kilkanaście minut później Brazylijczyk dołożył drugiego gola, ale ostatnie słowo należało do Swansea. Kwadrans przed końcem, gola na wagę trzech punktów zdobył Gylfi Sigurdsson.

 

Liverpool FC - Swansea City 2:3 (0:0) -> STRZELCY, SKŁADY, STATYSTYKI