35. w rankingu WTA Vandeweghe niespodziewanie rundę wcześniej wyeliminowała broniącą tytułu liderkę światowej listy Niemkę polskiego pochodzenia Angelique Kerber. We wtorek słynąca z potężnego uderzenia zawodniczka rozprawiła się z triumfatorką ubiegłorocznego French Open. Muguruza zwykle także gra ofensywnie, ale tym razem nie miała nic do powiedzenia w spotkaniu z niżej notowaną przeciwniczką.

 

"Wbrew pozorom na początku wcale nie czułam się tak dobrze. Byłam poddenerwowana. W drugim secie zaś to już byłam jak rozpędzony pociąg towarowy - nie do zatrzymania" - obrazowo opisała Amerykanka, która zaliczyła 10. w karierze zwycięstwo nad tenisistką z Top10.

 

Zgodziła się z tym Hiszpanka, która nie miała do siebie pretensji za porażkę. - Czuję, że zrobiłam wszystko, co mogłam, więc jestem zadowolona z siebie. CoCo grała niesamowicie. Zmierzyłyśmy się wcześniej trzykrotnie i nigdy nie prezentowała takiego poziomu jak obecnie - zaznaczyła zawodniczka, która po raz pierwszy dotarła do ćwierćfinału w Melbourne.

 

Największym sukcesem Vandeweghe w Wielkim Szlemie był dotychczas ćwierćfinał Wimbledonu sprzed dwóch lat. W Australian Open mogła pochwalić się wcześniej awansem do trzeciej rundy, co miało miejsce również w 2015 roku.

 

W półfinale dojdzie do pojedynku różnych pokoleń przedstawicielek amerykańskiego tenisa. Vandeweghe zmierzy się bowiem ze starszą o 11 lat i rozstawioną z "13" Venus Williams.