Kilka dni temu polski pięściarz był w doskonałym humorze przed walką, co mogło być dobrym prognostykiem. Świadczył o tym jego post na Facebooku, który zamieścił po wizycie kontrolerki VADA (Voluntary Anti-Doping Association).

"Dzwonek do drzwi, otwieram, a tam ładna pani, mówi, że z Portugalii. Myślałem, że się zgubiła, pomogę, swoją łamaną angielszczyzną zapraszam do środka. Mówi "Vada", ja mówię Andrzej. Znowu "Vada". Myślę... ładne imię, odpowiadam Andrzej. A jej o moje siusiu i krew chodziło. Tak jej się spodobało u mnie, że rano powtórzyła odwiedziny" - napisał.

Walka Wawrzyka i Wildera miała odbyć się 25 lutego w Birmingham w stanie Alabama. W nocy z wtorku na środę najbardziej znany dziennikarz pięściarski Dan Rafael poinformował jednak, że w organizmie Wawrzyka wykryto zakazany środek - stanozolol. Obaj pięściarze byli objęci są programem Clean Boxing Program, który zakładał niezapowiedziane testy antydopingowe.