Taki scenariusz wydawał się być nieprawdopodobny. Jeszcze nie tak dawno Wawrzyk wraz z Fiodorem Łapinem mówili w Puncherze o walce z dopingiem, po tym, gdy okazało się, że Michał Cieślak i Nikodem Jeżewski korzystali z niedozwolonych środków.

 

Trener Łapin nie przebierał wówczas w słowach, jasno stawiał sprawę, że u niego nie ma drogi na skróty, że ci którzy sięgają po zakazany owoc nie mogą nigdy liczyć na jego pobłażliwość. Dodajmy od razu, że nie było w tych słowach cienia hipokryzji. Ci, którzy znają Łapina wiedzą, że takie ma zasady i nie przewiduje żadnych odstępstw. Gdyby wtedy ktoś powiedział mu, że nie będzie walki Wawrzyka z Deontayem Wilderem w Alabamie, bo w moczu Polaka VADA (Voluntary Anti-Doping Association) znajdzie zakazany stanazolol, Fiodor zapewne zaśmiałby się mu w twarz.

 

Dziś jednak musi przełknąć gorzką pigułkę. Wyniki kontroli są druzgocące, dwa kolejne badania przeprowadzone dały wynik pozytywny i najczarniejszy z czarnych scenariuszy się ziścił. Bez względu na to co teraz Wawrzyk powie na swoją obronę, bez względu na wiarę w słowa Łapina, co do którego uczciwości jestem więcej niż pewien, wynik badań poszedł w świat.

 

Jako pierwszy poinformował o tym na twitterze Dan Rafael, jak zawsze dobrze poinformowany dziennikarz ESPN. Gdy zobaczyłem późną nocą co pisze, nie mogłem uwierzyć, choć zawsze powtarzam, że jeśli chodzi o doping nic mnie zaskoczy.

 

Najczęściej scenariusz jest jednak podobny, złapani tłumaczą się niewiedzą i skażonymi odżywkami. I czasami potrafią w swych tłumaczeniach być tak przekonywujący, że udaje się im uniknąć kary. Myślę, że Wawrzyk też pójdzie tą drogą, ale dziś wiemy jedno: stracił szansę na życiową wypłatę w Alabamie, gdzie 25 lutego miał walczyć z Wilderem o należący do Amerykanina pas organizacji WBC.

 

To miała być polska gala, z Andrzejem  Wawrzykiem w walce wieczoru, z Arturem Szpilką, który miał zmierzyć się z Dominikiem Breazealem oraz Izu Ugonohem. Najpierw poinformowano jednak, że nie dojdzie do pojedynku „Szpili”, (z Breazealem bić się będzie Izu), a teraz doszła jeszcze ta szokująca i przykra wiadomość.

 

Tym samym pięściarz Sferis KnockOut Promotions dołączył do niechlubnego grona polskich zawodowych pięściarzy złapanych na dopingu, w którym są: Mariusz Wach, Dawid Kostecki, Michał Cieślak oraz Nikodem Jeżewski. Przypadek Wawrzyka jest już trzecim na początku tego roku. Miejmy nadzieję, że kolejne informacje dotyczące polskiego boksu będą przyjemniejsze.