W środę w Cottbus Lisek wynikiem 5,92 m poprawił absolutny rekord Polski. To najlepszy w tym roku rezultat na świecie. Na igrzyskach w Rio zawodnik OSOT Szczecin uplasował się tuż za podium.

 

Rywalizacja tyczkarzy była pół roku temu w Brazylii jednym z najciekawszych wydarzeń lekkoatletycznych. Lavillenie, startujący w roli wielkiego faworyta, skoczył 5,98 m, ale lepszy okazał się reprezentant gospodarzy, pokonując poprzeczkę na wysokości 6,03 m. Od tego czasu Francuz nie miał okazji, aby zrewanżować się Brazylijczykowi.

 

"Przyjeżdżam do Rouen przygotowany na wszystko, nawet na gwizdy" - powiedział Braz.

 

W Rio de Janeiro jego pojedynek z Lavillenie odbywał się w atmosferze niespotykanej na stadionach lekkoatletycznych. Podczas decydujących prób Francuza kibice robili wszystko, aby go zdeprymować.

 

Brazylijczyk od trzech tygodni przygotowywał się do startu w Rouen w... Spale. Towarzyszył mu sztab, na czele z trenerem Witalijem Pietrowem, który doprowadził do rekordu świata "carycę tyczki" Rosjankę Jelenę Isinbajewą. "5,70, może 5,80, to będzie dobry rezultat, udany powrót" - ocenił Braz.

 

Lavillenie, rekordzista świata, który w hali uzyskał 6,16, również nie jest jeszcze gotowy na wysokie skoki. Przygotowania do sezonu pokrzyżowała mu kontuzja mięśnia czworogłowego.

 

W konkursie ma też wystartować m.in. Kanadyjczyk Shawn Barber, który gdy w 2015 roku zdobył złoty medal mistrzostw świata w Pekinie (5,92 m). W tym sezonie halowym skoczył tylko 5,60 m.