Anglicy byli znani z tego, że wydają w ostatnich latach fortunę na transfery. Teraz przebijają ich Chińczycy, dla których niemal nie ma rzeczy niemożliwych - chyba że chodzi o wyciągnięcie Cristiano Ronaldo z Realu Madryt, ale i tutaj podejmują próby godne szacunku. Premier League skłania więc z szacunkiem głowę przed chińską Superligą, gdzie jedzie coraz więcej gwiazd.

 

Anglicy nauczyli się nie tylko drogo kupować, ale także bardzo drogo sprzedawać i trzeba przyznać, że przynajmniej w jednym przypadku ubili znakomity interes. Kto by przypuszczał, że bohaterem największego i najgłośniej komentowanego zimowego transferu będzie Brazylijczyk Oscar, który średnio radził sobie ostatnio w Chelsea, prowadzonej przez Antonio Conte.

 

Chińczycy trzymają się mocno

 

Zespół Shanghai SIPG wyłożył podobno za Brazylijczyka aż 60 mln funtów. To kwota, która budzi wielki szacunek, zwłaszcza, że dotyczy transferu piłkarza, który wprawdzie ma wielkie nazwisko, jeszcze kilka lat grania przed sobą, bo nie jest piłkarskim emerytem, ale ostatnio nie porywał kibiców, nie był pierwszoplanową postacią w drużynie (inna sprawa, czy gdyby ciągle był na topie, to poszedłby do ligi chińskiej).

 

Francuzi szaleją

 

Na drugim miejscu są Francuzi, ale głównie za sprawą jednego klubu - oczywiście PSG - które ma mocarstwowe plany, sięgające nawet podboju piłkarskiej Europy. Zimą dodali do swojej plejady kolejne dwie gwiazdy, za które wyłożyli grube dziesiątki milionów euro. Przede wszystkim ściągnęli Juliana Draxlera - znakomitego skrzydłowego. Dla reprezentanta Niemiec to pierwsza zagraniczna wyprawa i być może ostatni moment, żeby ruszyć do naprawdę wielkiej kariery, bo Wolfsburg, w którym grał ostatnio, był dla niego stanowczo za mały. Kibice mieli do niego nawet pretensje, że nie gra na miarę swoich możliwości po tym, jak latem transfer nie doszedł do skutku.

 

Drugim spektakularnym transferem PSG było ściągnięcie Goncalo Guedesa. Portugalczyk ma ledwie 20 lat, a PSG już zdecydowało się zapłacić za niego Benfice 25,5 mln funtów. Podobno trzeba było stoczyć o niego walkę z innymi europejskimi klubami, a sam Guedes odwołuje się do najlepszych wzorców, przypominając innego świetnego Portugalczyka, który grał w PSG. Na przywitanie z klubem i kibicami Guedes powiedział, że chciałby się stać nowym Pedro Pauletą.

 

Tej zimy do PSG przyłączył się Olympique Marsylia, który wydał na Dimitriego Payeta aż 25 mln funtów. Ten transfer wywołał sporo kontrowersji na Wyspach, bo Payet czuł się nieszczęśliwy w West Hamie i głośno o tym mówił. Chciał wymusić transfer i nawet odmawiał gry. Krytykowali go za to byli piłkarze, m.in. Rio Ferdinand, który mówił, że miewał różne okresy w swojej karierze, ale nigdy nie przyszło mu do głowy, by odmawiać wyjścia na boisko. Francuscy kibice się cieszą i przywitali Payeta owacyjnie.

 

Anglicy też kupują

 

Wielkie pieniądze za Morgana Schneiderlina wyłożył Everton (20 mln funtów), a uzbroił się też mistrz Anglii, czyli Leicester City. W drużynie Claudio Ranieriego ciągle nie mogą odżałować odejścia N'Golo Kante, więc sprowadzili za 15 mln funtów Wilfred Ndidiego z belgijskiego Genk.

 

We Włoszech dominuje Juventus

 

Ciekawie wyglądało okienko transferowe we Włoszech, gdzie Juventus chyba jeszcze powiększył swoją przewagę nad rywalami. Za 13,1 mln funtów ściągnął Mattię Caldarę z Atalanty, za 6,8 mln funtów Tomasa Rincona z Genoi, a za 5,1 mln funtów Riccardo Orsoliniego z Ascoli. W tej sytuacji 12,7 mln funtów, które kosztował Riccardo Pavoletti (z Genoi do Napoli) nie robi wielkiego wrażenia.