Saint-Etienne i Lyon spotkały się po raz 102 w historii. Wśród 38 500 widzów nie zabrakło tym razem 711 kibiców przyjezdnych. Prefektura Loary wyraziła zgodę na ich przyjazd. Nie mieli oni jednak wielu powodów do radości, bo Saint-Etienne, mimo, że klubu nie stać na takie gwiazdy jak sąsiada znad Rodanu, pokazało, że w derbach liczą się przede wszystkim wola walki, ambicja i determinacja. A to są właśnie cechy Zielonych.

Wynik 2:0 dla Saint–Etienne jak najbardziej zasłużony. Maciej Rybus przesiedział cały mecz na ławce rezerwowych w towarzystwie m.in. Matthieu Valbueny, który zagrał dopiero ostatnie 7 minut. Fatalny mecz rozegrał nowy nabytek Lyonu Holender Memphis Depay, za którego Olympique zapłacił Manchesterowi United 18 milionów. To sporo jak za piłkarza, który zagrał w rundzie jesiennej zaledwie 140 minut.

 

Człowiek o stalowych nerwach

Zdecydowanie ciekawiej było na stadionie Ludwika II w Monako. Stawka meczu sprawiła, że zjawił się prawie komplet na trybunach. Około 4 000 kibiców przybyło z oddalonej o zaledwie 20 km Nicei. Po pierwszej wyrównanej połowie nikt nie spodziewał tak zdecydowanego zespołu z księstwa. Kamil Glik nie strzelił tym razem gola, ale doskonale radził sobie w obronie. Jak napisało l’Equipe w pomeczowym raporcie: "Glik to człowiek o stalowych nerwach".

Już w drugiej minucie tak przestraszył Mario Ballotelego, że ten od tej chwili unikał go jak diabeł ognia. "Polak nie spuszczał oczu z łydek Ballottelego" - zauważył dziennikarz l’Equipe. Kamil zaliczył więc kolejny dobry występ. W drugiej połowie odpierał skutecznie groźne natarcia napastników Nicei. Oby utrzymał taką formę do wiosennych meczów reprezentacji. Według mnie zasłużył na wyższą notę niż 7, którą otrzymał od l’Equipe. Gazeta przyznała wyższe noty piłkarzom ofensywnym, bo ci urządzili kolejny festiwal strzelecki, aplikując najlepszej linii obrony Ligue 1 aż trzy bramki.

Do wielkiej formy powraca Kolumbijczyk Radamel Falcao, który strzelił setnego gola dla Monaco w tym sezonie. Gra ofensywna Monako robi furorę w całej Europie. W symbolicznej klasyfikacji najskuteczniejszych ekip z pięciu najsilniejszych lig europejskich, Monako dzieli pierwsze miejsce z Barceloną (również 100 bramek), na trzecim miejscu sklasyfikowany jest Real Madryt (98 bramek), na czwartym Arsenal (83 bramki), a na piątym PSG z 82 bramkami. Za tydzień Glik i spółka zagrają z Manchesterem City w Champions League. W takiej dyspozycji mogą spokojnie czekać na groźnych Anglików.

 

Pechowa kontuzja Lewczuka

Kolejny dobry mecz zaliczył stoper Żyrondystów Igor Lewczuk, mimo, że jego zespół zaledwie zremisował u siebie z Rennes (1:1). Niestety Polak musiał opuścić boisko w 44. minucie, trzymając się za udo, oby to nie było nic groźnego, bo już we wtorek kolejny wyjazdowy mecz ligowy z Caen. Dziennik "Sud Ouest" przyznał Lewczukowi notę 6, czyli taką jak bramkarzowi Carasso. Obaj byli najlepszymi zawodnikami w zespole z Bordeaux.

Dalej nie może dojść do siebie Mariusz Stępiński, który już dawno nie zdobył bramki w lidze. W niedzielę, w 46. minucie nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem Nancy, a to mogła być dla niego przełomowa chwila. Trener Sergio Conceicao dał mu pograć do 63. minuty. Polak dostał najniższą notę w zespole (2). "Apatyczny i bez  natchnienia" - uzasadnił slabą notę dziennik l’Equipe.

Grzegorz Krychowiak w zeszłą niedzielę (29 stycznia) obchodził swoje 27. urodziny. W niedzielę dla zachowania rytmu meczowego zagrał w IV-ligowych rezerwach. Przebywał na boisku ponad 70 minut. Zdaniem obserwatorów zagrał dobrze i to powinno mu pozwolić postulować o obecność w szerokiej kadrze na kolejny mecz ligowy z Lille.