Tuż przed walką z Alexeyem Oleinikiem, w organizmie Polaka wykryto meldonium, czyli jeden z środków zakazanych. Nie został jednak ukarany, a organizacja nie usunęła go z gali UFC Fight 91. Tłumaczono to tym, że Omielańczuk zostanie ukarany, jeśli będą istniało dowody na to, że zażył je po 1 stycznia 2016 roku. Na wyjaśnienie sprawy czekaliśmy więc do 2017 roku i wiemy, że nic mu nie będzie.

Omielańczuk nie zostanie więc ukarany, bo - jak sam zresztą przyznał - stosował meldonium jeszcze w 2015 ze względów zdrowotnych. - Zawsze chętnie i z czystym sumieniem poddaje się kontroli antydopingowej. W pełni popieram politykę antydopingową UFC i USADA i cieszę się, że próbuje się wyrzucić oszustów z naszego sportu - pisał wtedy.

Po dokładnym zbadaniu sprawy USADA doszła do wniosku, że bardzo niskie stężenie meldonium w próbce uryny sportowca w połączeniu z udokumentowanym dowodem oraz wyjaśnieniem sportowca odnośnie stosowania substancji były spójne z zastosowaniem substancji, zanim została oficjalnie zakazana 1 stycznia 2016 roku. W konsekwencji, patrząc na wytyczne w sprawie zarządzania wynikami zaproponowanymi przez WADA w tematach dotyczących meldonium, Omielańczuk nie zostanie poddany zawieszeniu za pozytywny wynik testu - czytamy w oświadczeniu USADA.

Omielańczuk najbliższą walkę w oktagonie UFC stoczy już 18 marca. Jego rywalem będzie Timothy Johnson (10-3, 5 KO,4 SUB).