Chojniczanka ma za sobą historyczną rundę. Zespół z Pomorza w 19 meczach zgromadził aż 36 punktów i plasuje się na pozycji lidera. Czerwono-żółci ponieśli dotychczas tylko jedną ligową porażkę. Zarząd klubu oraz władze miasta nie ukrywają, że po tak udanej jesieni nie sposób nie myśleć o awansie. Jak zdążyliśmy się już przekonać w Chojnicach raczej nie rzuca się słów na wiatr i klub bardzo szybko przystąpił do działania. Pierwszym sygnałem wysłanym pozostałym pierwszoligowcom jest zatrudnienie właśnie Golańskiego, który ma pomóc w utrzymaniu pozycji z minionej rundy.

- Z Chojniczanki dostałem bardzo konkretną propozycję i zdecydowałem się ją przyjąć. Na wiosnę czeka nas 15 meczów i wierzymy, że uda się wywalczyć awans. Każdy piłkarz chce grać w Ekstraklasie. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że o awans do elity walczy wiele ekip i czeka nas trudne zadanie. My postaramy się we wszystkich spotkaniach zagrać na jak najwyższym poziomie i liczymy, iż przełoży się to na zdobycz punktową, co zapewni nam upragniony awans – zapowiada nowy nabytek klubu z Chojnic.

16 sierpnia minie równo 11 lat od debiutu Golańskiego w kadrze narodowej. Pochodzący z Łodzi piłkarz w reprezentacji zaliczył 14 występów, w których zdobył jedną bramkę. Co ciekawe, padła ona po uderzeniu z rzutu wolnego, kiedy to Golański ustalił wynik towarzyskiego starcia z Estończykami na 4:0. Boczny obrońca najbardziej został zapamiętany z eliminacji do mistrzostw Europy 2008, kiedy to wspólnie z Grzegorzem Bronowickim potrafili zatrzymać Cristiano Ronaldo i spółkę, a reprezentacja prowadzona przez Leo Beenhakkera pokonała na Stadionie Śląskim w Chorzowie Portugalię 2:1.  

- Do meczu z Portugalią bardzo często wracam swoją pamięcią. Nie byliśmy w tym spotkaniu faworytem, a mimo to powstrzymaliśmy m.in. Cristiano Ronaldo i wygraliśmy. Można powiedzieć, że to jeden z najlepszych meczów reprezentacji w ostatnich latach – wspomina Golański.

Na samym Euro rozgrywanym na boiskach Austrii i Szwajcarii Golański wystąpił w dwóch spotkaniach. Najpierw w przegranym 0:2 spotkaniu z Niemcami, a następnie w zremisowanym 1:1 w kontrowersyjnych okolicznościach meczu z Austrią.

- Na mistrzostwa awansowaliśmy wygrywając bardzo silną grupę, a Euro niestety nam nie wyszło. Był pamiętny mecz z Austrią, kiedy to w doliczonym czasie gry straciliśmy punkty po niesłusznym rzucie karnym. Przez to w trzecim spotkaniu z Chorwacją, zamiast rywalizować o awans,  zagraliśmy o honor. Do Polski wróciliśmy rozczarowani po tym niewątpliwie historycznym dla nas turnieju - wspomina.

Jeśli chodzi o klubową karierę Golańskiego występował on w ŁKS-ie Łódź, którego jest wychowankiem, Koronie Kielce i Górniku Zabrze. Ponadto przez trzy sezony reprezentował czołowy rumuński klub Steauę Bukareszt oraz przez pół sezonu inny zespół z tego kraju Asę Targu Mures. Golański bardzo dobrze zdążył poznać rumuński futbol, a zespół z Bałkanów jest jednym z rywali biało-czerwonych w eliminacjach do mistrzostw świata w Rosji.

- W jesiennym meczu z Rumunią, Polska była faworytem, jednak nie spodziewałem się, że będzie to dla naszej kadry tak łatwe spotkanie. Zespół Adama Nawałki zagrał koncertowo. Czytałem  komentarze po tym spotkaniu i Rumuni sami przyznali, że byli zespołem o dwie klasy słabszym. Czapki z głów przed naszą reprezentacją - mówi.

 

Golański przez ostatnie pół roku pozostawał bez klubu. Można powiedzieć, że teraz obrońca wraca z peryferiów profesjonalnej piłki i wydaje się, że powinien być solidnym wzmocnieniem lidera 1 ligi. Golański w jednym z przedsezonowych sparingów, po strzałem z rzutu wolnego, zdołał wpisać się na listę strzelców.

- W ostatnim czasie były mną zainteresowane kluby z Azji, jednak wolałem zostać w Polsce. Pół roku odpocząłem od piłki. Razem z Przemysławem Kaźmierczakiem oraz Krzysztofem Nykielem otworzyliśmy szkółkę piłkarską w Łodzi. Poświęciłem się szkoleniu dzieci. Teraz zdecydowałem się na Chojniczankę i przygotowuję się do zbliżającej się rundy wiosennej - kończy Golański.