W niedzielę z PyeongChang wróciła szefowa polskiej misji olimpijskiej Marzenna Koszewska.

 

- Koreańczycy to bardzo poukładani ludzie i ich mentalność nie pozwoli im na jakąś dużą wpadkę. Nie znaczy to jednak, że kompletnie nie ma problemów. Najpoważniejszy dotyczy miejsc hotelowych w Alpensii, bo propozycja, żeby np. serwismeni dojeżdżali tam z Gangneung jest dla komitetów olimpijskich nie do przyjęcia. Kłopotliwa może też być bariera językowa. Osoby z różnych departamentów swoje prezentacje przedstawiały po angielsku, ale na pytania odpowiadały już przez tłumaczy. W przypadku pracowników niższego szczebla, jak kierowcy, może z tym być jeszcze gorzej - dzieliła się obserwacjami Koszewska.

 

To będą trzecie zimowe igrzyska na kontynencie azjatyckim. Poprzednie odbyły się w Japonii - w 1972 roku w Sapporo i w 1998 w Nagano. Korea Południowa była już gospodarzem letnich zmagań olimpijskich. Miały one miejsce w 1988 roku w Seulu.

 

W PyeongChang spodziewanych jest ok. 6500 sportowców z 95 krajów. Będą walczyć o 102 komplety medali. W programie znalazły się cztery nowe konkurencje - snowboardowy big air, wyścig ze startu wspólnego w łyżwiarstwie szybkim, rywalizacja par mieszanych w curlingu oraz zmagania drużynowe w narciarstwie alpejskim. Wycofano natomiast slalom równoległy w snowboardzie.

 

Igrzyska potrwają od 9 do 25 lutego. Trzy lata temu z Soczi polscy sportowcy przywieźli sześć medali, w tym aż cztery złote. Na obu skoczniach bezkonkurencyjny był Kamil Stoch, Kowalczyk triumfowała na 10 km techniką klasyczną, a panczenista Zbigniew Bródka w wyścigu na 1500 m.

 

Z drugiego miejsca cieszyła się drużyna łyżwiarek szybkich, w składzie Katarzyna Bachleda-Curuś, Katarzyna Woźniak, Luiza Złotkowska i Natalia Czerwonka. Natomiast Bródka razem z Konradem Niedźwiedzkim i Janem Szymańskim w tej samej konkurencji stanęli na najniższym stopniu podium.

 

We wtorek zarząd PKOl zatwierdził kryteria kwalifikacyjne dla kandydatów do reprezentacji na przyszłoroczne igrzyska. Czas na ich spełnienie wyznaczono między lipcem tego roku a 22 stycznia 2018. W zdecydowanej większości odpowiadają one normom wynikowym wyznaczonym przez federacje międzynarodowe, aczkolwiek w kilku przypadkach są w stosunku do nich zaostrzone, choć wszystkie zostały wypracowane i szczegółowo przedyskutowane przez poszczególne polskie związki i ministerstwo sportu.