Orlen Wisła zajmuje w tabeli grupy A szóste miejsce, z 6 pkt na koncie. Trzy z nich wywalczyła w meczach z THW Kiel, wygrała u siebie 24:22 i zremisowała na wyjeździe 24:24. Kolejny punkt zdobyła remisując z węgierskim Telekom Veszprem 28:28 i pokonując przed własną publicznością szwajcarski Kadetten Schaffhausen 33:26.

 

- Będziemy chcieli zagrać z aktualnym liderem Bundesligi, tak jak z THW Kiel. Na wyjeździe nie udało nam się wygrać, ale w Płocku mamy szansę. Bardzo liczymy na doping kibiców. Ostatni mecz w Orlen Arenie zagraliśmy 30 listopada, żegnając się zwycięstwem, chcielibyśmy przywitać się po przewie także wygraną - powiedział szkoleniowiec.

 

Płocczanie spotkali się w tym sezonie z SG Flensburg-Handewitt 19 października 2016 roku. Przegrali 20:22 (9:10), ale zostawili po sobie bardzo dobre wrażenia. Chyba tylko brak wiary w możliwość zwycięstwa na wyjeździe i pewność przeciwników sprawiły, że nie wywalczyli choćby punktu.

 

Spotkanie w Campushalle było pokazem gry bramkarzy. Kibice oklaskiwali parady Matiasa Anderssona oraz Rodrigo Corralesa. - Mamy nadzieję, że nasi bramkarze w meczu rewanżowym również wzniosą się na wyżyny swoich umiejętności, zagrają z możliwie najwyższą skutecznością i poprowadzą drużynę do zwycięstwa. Meczami z Kilonią pokazaliśmy, że z niemieckimi drużynami wygrać można i dlatego wierzymy w satysfakcjonujący wynik - zapowiedział.

 

Zdaniem Górala, ekipa niemiecka to nieobliczalna drużyna, która jest w stanie pokonać każdego rywala. - W rozgrywkach Ligi Mistrzów Flensburg dwa razy przegrał z THW Kiel, 22:30 oraz 25:26. Ale w hicie 19. kolejki Bundesligi, który odbył się w środę, podopieczni Ljubomira Vranjesa wygrali 30:29. Spotkanie, jak prawie każde niemieckich zespołów, było niezwykle emocjonujące, niestety nie obejrzeliśmy, bo byliśmy w drodze z Opola po ligowym meczu z Gwardią - dodał.

 

Trenerzy płockiej drużyny doskonale znają wartość rywali. - Drużyna z Flensburga jest klasą samą w sobie, jak to mają w zwyczaju, każdy minimalny błąd w naszym wykonaniu potrafią natychmiast zamienić w gola. Oni po prostu grają swoje i nie muszą patrzeć na tablicę wyników. Nawet jak na początku pierwszego meczu przegrywali wysoko, to nic sobie z tego nie robili, bo wiedzieli, że atuty są po ich stronie - dodaje Góral.

 

Przed meczem z niemieckim rywalem, Orlen Wisła zagrała trzy spotkania, jedynie w tym trzecim pokazała swoją klasę wysoko wygrywając. - We wcześniejszych meczach nie mogliśmy złapać swojego rytmu, w styczniu trenowaliśmy w okrojonym składzie, zdecydowana większość piłkarzy była na zgrupowaniach swoich reprezentacji, a potem ośmiu, wzięło udział w mistrzostwach świata we Francji. Myślę, że już zaskoczyliśmy, w spotkaniu w Opolu weszliśmy na swój normalny poziom - zapewnił trener bramkarzy.

 

W ciągu pierwszych ośmiu dni lutego, płocczanie rozegrali trzy wyjazdowe mecze, byli w Zabrzu, Lubinie i Opolu.

 

- Największym problemem są podróże, chociaż to początek rozgrywek, to jesteśmy nimi już trochę zmęczeni. Spędziliśmy sześć dni poza domem, przejechaliśmy chyba 2 tysiące km. Za każdym razem wracaliśmy do domów w środku nocy, na pewno zaburzyło to rytm naszych organizmów. W takiej sytuacji nie wiadomo, kiedy przyjdzie zmęczenie, a zwykle przychodzi w najmniej spodziewanym momencie - tłumaczył.

 

W pierwszym w tym roku meczu LM na pewno nie wystąpi kontuzjowany Dan Racotea, od decyzji lekarzy zależeć będzie, czy na listę zawodników zostaną wpisani: Adam Wiśniewski i Maciej Gębala. Obaj przeszli w czwartek badanie rezonansem magnetycznym.

 

W historii spotkań obu drużyn, w pięciu meczach w trzech ostatnich sezonach, cztery razy wygrywali rywale. Niedzielny pojedynek będzie okazją do poprawienia tej statystyki. Pojedynek Orlen Wisła Płock – SG Flensburg Handewitt odbędzie się w niedzielę, początek o godz. 17.30.