Holenderski obrońca błysnął boiskowym cwaniactwem. Na początku drugiej połowy Bertrand Traore, jego kolega z drużyny, upadł na murawę i widać było, że potrzebuje pomocy medycznej. Veltman znajdował się wtedy przy piłce i pokazał rywalowi, który starał się odebrać mu piłkę, że trzeba przerwać grę. Hiszpan Ivan Calero nie spodziewał się jednak, że gdy tylko odwróci głowę, to jego przeciwnik... minie go i poszuka dośrodkowania. Tak się jednak stało, choć bramka z tej akcji nie padła.

Na Veltmana od razu spadły głosy krytyki, bo przecież mało kto przepada za grą pozbawioną fair play. Mimo wszystko sam zainteresowany nie czuje się źle z tym, co zrobił, twierdząc, że ludzie trochę wyolbrzymiają jego zachowanie. Holender nie czuje się winny, bo przecież nie znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, tylko musiał jeszcze wykonać mnóstwo pracy, by jego drużyna osiągnęła wymierną korzyść z jego akcji.

Po prostu byłem mądry. Bertrand (Traore - przyp.red) padł na murawę i pomyślałem sobie "zamierzam wykorzystać to do stworzenia przewagi". Udałem, że wybijam piłkę, ale kiedy przeciwnik się odwrócił, po prostu go minąłem. Wiem, że nie była to najpiękniejsza rzecz, którą mogłem zrobić, ale było to mądre. Mogę się z tego śmiać - stwierdził.

Aktualizacja: Po pewnym czasie Veltman poinformował na Twitterze, że jednak żałuje, że zachował się w ten sposób. Przeprosił też Ivana Calero.