To była najsmutniejsza noc w najnowszej historii Barcelony, może nawet najtrudniejsza w erze Lionela Messiego. PSG było lepsze w każdej formacji, w każdym aspekcie gry. Przewaga gospodarzy była wręcz znieważająca. Co się dzieje z Barceloną? Jakie są przyczyny katastrofy o takich rozmiarach? - dopytywano w relacji spotkania na stronie internetowej dziennika "Marca".

 

W "Mundo Deportivo" oceniono z kolei, że występ Barcelony był "katastrofą". - To była drużyna bez duszy, bez gry. Upadła z hukiem na ziemię. PSG rozjechała Barcelonę, która nie miała dumy, sił ani umiejętności piłkarskich. Teraz potrzebny jest jej największy cud w historii klubu - napisano w artykule zatytułowanym "Śmiertelnie ranni".

 

W gazecie "Sport" podkreślono: "To nie jest Barca". Dziennikarze uważają, że to początek wielkiego kryzysu Katalończyków. - Ten mecz pachnie końcem jakiegoś etapu. Trener Luis Enrique pokazał swoje najgorsze oblicze, zarówno na murawie, jak i poza nią. Został pokonany taktycznie i psychologicznie - oceniono.

 

O nieporadności szkoleniowca napisał także "As". - Unai Emery dał lekcję Luisowi Enrique. W Paryżu Barcelona przegrała coś więcej niż tylko mecz. To był jeden z najbardziej żałosnych występów w ostatnim czasie, który sprawił, że "Blaugrana" jest zdana na łaskę cudu na Camp Nou. Na jaw wyszła smutna rzeczywistość: to ekipa w kompletnym rozpadzie taktycznym, fizycznym i psychologicznym - analizowano.

 

Dwie bramki po bardzo ładnych strzałach zdobył we wtorek Argentyńczyk Angel Di Maria. "Angel" po hiszpańsku znaczy "anioł", co wykorzystała "Marca" w grze słów: "Angel otworzył wrota do piekła".

 

Rewanż w stolicy Katalonii zaplanowano na 8 marca.