Zimowe

Kot wygrał konkurs Pucharu Świata w...

Polacy nie zwalniają tempa, jak nie Kamil Stoch, to Kot stają na podium. W Sapporo najpierw wygrał Maciek, a w drugim konkursie najlepszy był Kamil. W Pjongaczang na dużej skoczni Kamil był trzeci, a zawody na mniejszej  rozstrzygnął na swoją korzyść Kot. Obiekt zmieniono z powodu zbyt silnego wiatru, ale w kontekście olimpijskim dobrze się stało. Ten sprawdzian przydał się wszystkim, i zawodnikom i organizatorom.

 

Po pierwszej serii prowadził Słoweniec Peter Prevc, drugi był Norweg Daniel Andre Tande, a trzeci Austriak Stefan Kraft. Czwarty Kot tracił do nich niewiele.

 

Kamil Stoch pierwszy skok zepsuł i był dopiero 18, ale w drugim pokazał pazur i zakończył konkurs na szóstym miejscu. Kapitalnie spisał się Kot skacząc 110,5 m, co dało mu drugie zwycięstwo na pożegnanie z Azją. Z podium spadli Prevc i Tande, a na ich miejsce wskoczyli Kraft i Andreas Wellinger. Austriak uparcie goni w klasyfikacji generalnej PŚ lidera Stocha. Teraz traci do niego tylko 60 punktów, będzie próbował je odrobić po mistrzostwach świata w Lahti.

 

Trzeci Tande też będzie groźny do końca, pamiętajmy, że po Lahti rozegrany zostanie turniej skandynawski, później będą loty na norweskim mamucie w Vikersund i na koniec kolejny wielki mamut i dwa konkursy w Planicy kończące ten wyjątkowo pomyślny dla polskich skoczków sezon.

 

W koreańskim Pjongczang, w pierwszej dziesiątce znów mieliśmy trzech Polaków. Oprócz Stocha i Kota, ósme miejsce zajął Dawid Kubacki, który pokazał, że na mniejszych obiektach radzi sobie znakomicie, więc bardzo prawdopodobne, że tak będzie również podczas rozpoczynającym się w przyszłym tygodniu mistrzostwach świata w Lahti.

 

W Finlandii mamy naprawdę realne szanse na medale. Stocha i Kota (piąty w klasyfikacji PŚ) stać na wszystko, a w rywalizacji drużynowej sensacją byłby brak Polaków na podium. Piotr Żyła skacze wprawdzie ostatnio nieco słabiej, właśnie stracił dziesiąte miejsce w PŚ na rzecz Petera Prevca, ale to wciąż zawodnik czołówki.  Myślę, że o złoto w Lahti nasi skoczkowie powalczą z Niemcami i Austrią. I prawdopodobnie będą w tej walce faworytami. Ale konkurs drużynowy zostanie rozegrany dopiero 4 marca, w przedostatnim dniu mistrzostw, więc wiele się może do tego dnia zdarzyć. Zobaczymy jak wcześniej radzić sobie będą w konkursach indywidualnych.