W rozmowie z agencją NTB Bjoergen powiedziała, że w MŚ w Lahti rozgrywanych w dniach 22 lutego - 5 marca wystartuje w czterech konkurencjach indywidualnych oraz sztafecie i zrezygnuje tylko ze sprintu drużynowego. Swoje szanse w sprincie, który wygrała podczas MŚ w 2011 (Oslo), 2013 (Val di Fiemme) i 2015 roku (Falun), ocenia tym razem na niewielkie.

 

"Nie walczyłam o miejsce, ponieważ jako obrończyni tytułu otrzymałam je automatycznie, więc właściwie tylko dlatego wystartuję" - zaznaczyła sześciokrotna mistrzyni olimpijska i 14-krotna mistrzyni świata.

 

Dodała, że w "tej konkurencji chodzi przede wszystkim o szybkość, w której przeszkadza mi jednak wiek i czuję, że nie będę w stanie wygrać z koleżanką z reprezentacji Maiken Caspersen Fallą i Szwedką Stiną Nilsson" - powiedziała biegaczka, która w marcu skończy 37 lat.

 

Falla, która zdobyła w tej konkurencji złoty medal podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi w 2014 roku, przyznała rację koleżance: "Marit jest wyraźnie powolna na starcie, a to jest wielki minus. Nie zapominajmy jednak że startujemy w MŚ, a jej nazwisko to Bjoergen".

 

Bieg na 10 kilometrów techniką klasyczną rozegrany zostanie 28 lutego i jest głównym celem mistrzyni olimpijskiej w tej konkurencji z Soczi Justyny Kowalczyk.

 

Bjoergen powiedziała, że ten bieg ze startem interwałowym to jedna z jej ulubionych konkurencji i "prawdziwa kwintesencja biegów narciarskich".

 

W kilku wcześniejszych wywiadach podkreślała, że najbardziej w pamięć zapadł jej start podczas MŚ w Oslo, kiedy wygrała, lecz "Kowalczyk, która biegła po mnie była tak silna, że leżąc na mecie i widząc jak w dramatycznej i złowrogiej ciszy trybun się zbliża, do końca nie byłam pewna czy wygram i uświadomił mi to dopiero nagły ryk publiczności".