Historia Florenziego przypomina nieco przejścia Arkadiusza Milika. W październiku piłkarz AS Roma podczas meczu z Sassuolo (3:1) zerwał więzadła krzyżowe. Podobnie, jak reprezentant Polski od tego czasu przechodził rehabilitację. Szybki okres rekonwalescencji i Włoch mógł wrócić na murawę. Właśnie ”mógł”, bo teraz narodził się nowy problem.

 

Podczas treningu z młodzieżową drużyną Romy Florenzi doznał kolejnego urazu. 25-latek podkręcił staw kolanowy i niezbędna będzie operacja, a także długi okres rehabilitacji. Włoch ma wrócić do gry za 6-8 miesięcy, co biorąc pod uwagę poprzednią kontuzję jest dla niego osobistym dramatem.

 

 - Badania potwierdziły konieczności przeprowadzenia kolejnej operacji, którą będziemy wykonywać przy użyciu laparoskopii - powiedział Riccardo Del Vescovo - lekarz zawodnika.

 

Przykład Florenziego pokazuje, że po tak poważnej kontuzji nie należy zbyt szybko śpieszyć się z powrotem na boisko. Nie dziwi więc zachowanie Maurizio Sarriego, który cały czas boi się wystawić Milika w podstawowym składzie.