Najważniejszym zadaniem Legii, jako gospodarza było nie stracić gola. Misję te podopieczni Magiery wykonali bardzo dobrze, jednak lekki niedosyt pozostaje. Momentami warszawiacy przeważali i mieli kilka dobrych okazji do zdobycia bramki.

 

Za nami pierwsze 90 minut dwumeczu. Uważam, że dzisiaj obydwa zespoły miały okazje, by zdobyć bramkę, ale to ostatecznie się nie udało. Chcieliśmy wygrać, ale cieszę się z tego remisu. Planem na to spotkanie było, żeby skutecznie grać w defensywie przez pierwsze kilkanaście minut. Musieliśmy być bardzo cierpliwi, by Ajax nie mógł dogrywać piłek w strefy – powiedział szkoleniowiec mistrzów Polski.

 

Z bardzo dobrej strony pokazało się dwóch zmienników, którzy około 60 minuty pojawili się na boisku. Zarówno Michał Kucharczyk, jak i Guilherme rozruszali skrzydła Legii. Lekkim zdziwieniem był również występ Walerego Kazaiszwilego od pierwszej minuty.

 

Planowaliśmy wprowadzić dwóch świeżych zawodników w okolicach 60. minuty. "Gui" nie trenował z nami pod koniec zgrupowań, przechodził rehabilitację, ale jest już gotowy. Występ Kazaiszwilego nie był jednak przypadkiem – dodał Magiera.

 

Dużo kontrowersji wzbudziła akcja z pierwszej połowy, kiedy to Davy Klaassen uderzył na bramkę Arkadiusza Malarza. Mimo, że powtórki pokazały, iż piłka przekroczyła liniębramkową, to arbiter gola nie uznał.

 

Widziałem ten strzał Klaassena z ławki, ale stałem zbyt daleko, by ocenić, czy piłka przekroczyła linię bramkową. Na boisku jest jednak sześciu sędziów właśnie po to, by podejmować takie decyzje. Nie oglądałem jeszcze żadnych powtórek, ale mam już to spotkanie na pendrivie i obejrzę je od razu po tym, jak wrócę do domu.

 

Największym problemem ”Wojskowych” w rewanżu będzie brak Miroslava Radovicia, który obejrzał żółtą kartkę i nie wystąpi w Holandii. To duża strata, gdyż 33-latek był w czwartek jednym z najlepszych na boisku.

 

Zastanawiałem się już nad tym, kto będzie mógł zastąpić Miro Radovicia w Amsterdamie, ale przed nami jeszcze mecz w Chorzowie i wiele może się zdarzyć. Każdy by chciał, żeby wszyscy zawodnicy byli zdolni do gry, ale niestety na tę kartkę nie mamy wpływu. Rozmawiałem z Rado po meczu. Powiedział, że ma nadzieję, że jeszcze wystąpi w tym sezonie w Lidze Europy UEFA. Serb poleci z nami do Amsterdamu, gdzie niestety znowu będzie musiał oglądać mecz z trybun, ale przynajmniej z nami potrenuje – zakończył 40-latek.