To były mistrzostwa niespodzianek, ale także triumfów faworytów. Po słabszym początku, końcówka zawodów należała do najlepszego w ostatnich latach narciarza w konkurencjach technicznych Hirschera. Pięciokrotny zdobywca dużej Kryształowej Kuli sięgnął po złote medale w slalomie i slalomie gigancie oraz srebrny w kombinacji. W tej ostatniej konkurencji zaledwie o 0,01 s przegrał ze sprawcą największej sensacji mistrzostw Szwajcarem Luką Aernim, który nigdy wcześniej nie stał nawet na podium zawodów PŚ.

 

Hirscher nie popisał się za to w rywalizacji drużynowej. Przegrał dwa pojedynki indywidualne, a Austriacy nie zakwalifikowali się do strefy medalowej. Mimo to z trzema krążkami został najbardziej utytułowanym zawodnikiem mistrzostw w St. Moritz.

 

Oprócz Aerniego, największą niespodziankę sprawił Kanadyjczyk Erik Guay. Wygrał supergigant, a w zjeździe był drugi. Wprawdzie 35-letni Kanadyjczyk jest utytułowanym zawodnikiem, ale największe sukcesy odnosił przed laty. W 2011 roku był mistrzem świata w zjeździe, a sezon wcześniej zdobył małą Kryształową Kulę PŚ za triumf w punktacji supergiganta. Wygrał pięć pucharowych zawodów, ale po raz ostatni trzy lata temu. Został najstarszym mistrzem świata z historii.

 

Tytuł najszybszego narciarza przez dwa lata będzie dzierżył Szwajcar Beat Feuz, który wygrał zjazd. Z pewnością nieco zawiedziony St. Moritz opuści uważany za faworyta konkurencji szybkościowych Norweg Kjetil Jansrud, który jednak ten sezon ma bardzo nierówny. W Szwajcarii zdobył jeden medal - srebrny w supergigancie. Jeszcze bardziej rozczarowany może być jego rodak Henrik Kristoffersen, który miał nawiązać walkę z Hirscherem, tymczasem dwukrotnie był czwarty - w slalomie i slalomie gigancie.

 

Największą niespodzianką kobiecej części mistrzostw było zwycięstwo Nicole Schmidhofer w supergigancie. Wprawdzie Austriaczka nie jest zawodniczką anonimową, ale nie zalicza się do światowej czołówki. Zjazd zgodnie z przewidywaniami wygrała Słowenka Ilka Stuhec, która jest największym objawieniem tego sezonu. W slalomie gigancie triumfowała Francuzka Tessa Worley przed Shiffrin, a w slalomie 21-letnia Amerykanka wręcz zdeklasowała rywalki. Dwa medale zdobyła Szwajcarka Wendy Holdener. Była najlepsza w kombinacji i druga w slalomie.

 

Z pewnością na więcej liczyła Lindsey Vonn, która ostatnio z powodzeniem wróciła na stoki po serii kontuzji. W St. Moritz Amerykanka zdobyła jeden medal - brązowy w zjeździe. Także z jednym krążkiem mistrzostwa zakończyła faworytka gospodarzy Lara Gut. Zajęła trzecie miejsce w supergigancie, ale kontuzja doznana podczas treningu przed slalomem do kombinacji wykluczyła ją z pozostałej części mistrzostw i sezonu.

 

Biało-czerwoni w St. Moritz nie odnieśli sukcesów. Na odnotowanie zasługuje występ Maryny Gąsienicy-Daniel w pierwszym przejeździe slalomu, który ukończyła na 30. miejscu i do drugiego startowała jako pierwsza. Popełniła jednak błąd i wypadła z trasy. Gąsienica-Daniel uplasowała się na najwyższej pozycji z polskiej ekipy - była 23. w kombinacji.

 

W klasyfikacji medalowej na czele Austria (3-4-2), przed Szwajcarią (3-2-2) i Francją (2-0-0). Na podium stawali reprezentanci 12 państw.

 

Kolejne mistrzostwa świata odbędą się za dwa lata w szwedzkim Aare.